[12 Feb 2011]
(...)
Mogłabym obwozić Dynię po jarmarkach ze spektaklem ‘Dynia je’.
Przy wczorajszej kawie Dynia od niechcenia przekąsiła kaserolą z kurczęcia, uderzyła w bek na widok dna, poprawiła tropikalnym przecierem, całość dopchała garściami mlecznej piany z dna mojej filiżanki, kradzionym chrupkiem i dwoma imbirowymi ciastkami. Dopchałaby trzecim, ale w połowie trzeciego spektakularnie zasnęła.
(Rzecz jasna, nie wypuściwszy ciastka z dłoni.)
Matki Stowarzyszone, te które przecierają zawartość przetartych słoików, gdyż ich dziatki nie lubią grudek, nie lubią przypraw, nie lubią brokułów, nie lubią chrupek, nie lubią drobiu, grobowo milczały przyglądając się z zawiścią.
Dziś Dynia nie darowała ruskim pierogom, gotowanej marchewce w słupkach, ćwiartkom kiwi i makaronowym krętkom.
Norweski, który po raz pierwszy uczestniczył w performansie Finger Foods był wstrząśnięty bezzębną wydajnością.
Zebrawszy resztki z podłogi napomknął coś o szarańczy.
W kwestiach kulinarnych Dynia jest jak złota bryłka.
Bryła?
(...)
Blow a raspberry słowiańskie słowniki tłumaczą na wytknął język i prychnął.
Tłumaczenie zupełnie nie oddaje istoty dętej maliny.
Przez cały dzień w odpowiedzi na nasze pytania o zdrowie, o samopoczucie, o kulinarno-spacerowe preferencje, Dynia nabiera powietrza w płuca, skupia się, czerwienieje na twarzy i wydmuchuje malinę wydając z siebie potężne PRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUT!
Prosto w nasze autorytety.
©kaczka
(...)
Mogłabym obwozić Dynię po jarmarkach ze spektaklem ‘Dynia je’.
Przy wczorajszej kawie Dynia od niechcenia przekąsiła kaserolą z kurczęcia, uderzyła w bek na widok dna, poprawiła tropikalnym przecierem, całość dopchała garściami mlecznej piany z dna mojej filiżanki, kradzionym chrupkiem i dwoma imbirowymi ciastkami. Dopchałaby trzecim, ale w połowie trzeciego spektakularnie zasnęła.
(Rzecz jasna, nie wypuściwszy ciastka z dłoni.)
Matki Stowarzyszone, te które przecierają zawartość przetartych słoików, gdyż ich dziatki nie lubią grudek, nie lubią przypraw, nie lubią brokułów, nie lubią chrupek, nie lubią drobiu, grobowo milczały przyglądając się z zawiścią.
Dziś Dynia nie darowała ruskim pierogom, gotowanej marchewce w słupkach, ćwiartkom kiwi i makaronowym krętkom.
Norweski, który po raz pierwszy uczestniczył w performansie Finger Foods był wstrząśnięty bezzębną wydajnością.
Zebrawszy resztki z podłogi napomknął coś o szarańczy.
W kwestiach kulinarnych Dynia jest jak złota bryłka.
Bryła?
(...)
Blow a raspberry słowiańskie słowniki tłumaczą na wytknął język i prychnął.
Tłumaczenie zupełnie nie oddaje istoty dętej maliny.
Przez cały dzień w odpowiedzi na nasze pytania o zdrowie, o samopoczucie, o kulinarno-spacerowe preferencje, Dynia nabiera powietrza w płuca, skupia się, czerwienieje na twarzy i wydmuchuje malinę wydając z siebie potężne PRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUT!
Prosto w nasze autorytety.
©kaczka
dobrze, ze jej apetyt tak dopisuje:)
ReplyDeleteJuż sama nie wiem co lepsze - jadek czy niejadek. Przerabiałam oba scenariusze.
ReplyDeleteDynia ma idealny stosunek do świata - zjada najlepsze kąski, a resztę ma w głębokim
ReplyDeletedebomes
> Iwona: ceny zywnosci pojda przez Dynie jeszcze bardziej w gore.
ReplyDelete> Zoska: chyba jednak Jadek. Widzialam Niejadki w akcji i padam na kolana w dziekczynieniu, ze nie musze wpychac miedzy zacisniete zeby, albo wypiekac sufletu z brokulow, bo Niejadek je tylko suflety :-)
> Hermi: bo to - mowiac nieskromnie - idealna Dynia jest :-)
Ponieważ pierwsze moje dziecko nie je prawie nic, to apetyt drugiego przyjmuję nieustannie ze łzami wzruszenia w oczach i niedowierzaniem. I nad Dynią też się roztkliwiam, że taka apetyczna ;-)))
ReplyDelete