1139-1141

[8-10 Sep 2012]

(…)
- Przynieś to, co chcesz zabrać ze sobą. – poprosiłam Dynię przed wyjściem z domu.
Nieopatrznie.
Zniknęła na dłuższą chwilę.
Przyniosła telefon, kartę kredytową, zapasową pamięć, magnetyczną kartę dostępu do laboratorium klasy deluks, klucz do samochodu i rekwizyt do internetowej bankowości w kształcie prehistorycznego kalkulatora.
...
Prędzej spodziewałam się plastikowego niemowlęcia.

(…)
Przeszła przez żyrafy, most ze sznurków (kilkakrotnie), przez dziuplę w baobabie paper-mâché, przez lemury [1], kaczki, żółwie, zebry, słonia, jelenie (nadal trauma), lwy, tygrysy, wilki, listonosza Pata, plac zabaw, najdziksze trampoliny, najbardziej strome zjeżdzalnie, ptaki łowne (po raz trzeci, nadal ciekawie [2]), pociąg z lokomotywą, porcję niebrudzących lodów w tutce [3], a wreszcie nietoperze (‘BAT, mama!’ skąd wiedziała?), ryby bez oczu, mocno nietwarzowe płazy i pająki.
Z nielicznymi wyjątkami [4] przeszła na własnych nogach.
Napstrykała zdjęć lemurom ocierającym się o jej buty.
Wszystko to na paliwie z soku i  z jednej bułki.
Zasnęła o szóstej wieczorem snem kamiennym i bezwładnym.
Śpi do dziś.
A skąd!
Wstała o szóstej trzydzieści niezmiernie zadowolona z życia.
Źródło energii niewyczerpywalnej.
Perpetum uporum determinatum.

[1]

[2] Tym razem sęp nielot i plastycznie odmalowana wizja jastrzębia traktującego zagrodę surykatek jak stoisko Pick & Mix
[3] Chcący, taka prawda, ubrudzi się wszystkim
[4] wilki, lwy i tygrysy. Z przyczyn oczywistych.

©kaczka
18 comments on "1139-1141"
  1. Perpetum uporum determinatum - też mam, tylko w wersji rozmnożonej :))
    I wtedy ja zamieniam się w flakus pospolitus nonperpetus.

    A co do zawartości torebki i w ogóle samych torebek, to moja bierze średnio trzy (to znaczy chce brać :))

    ReplyDelete
  2. Skąd sęp?! (I on te surykaty?)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U lorda, co trzyma zwierzyne w ogrodku wystepuja goscinnie chlopaki i dziewczyny z http://www.hawk-conservancy.org/index.asp razem z tym, co uratowali i nie mogli wypuscic na wolnosc. Sep jest w ramach programu ratowania sepow, ktore ponoc gina na potege, a ten szczegolny, o wdziecznym imieniu - Bacardi - ma lek wysokosci.
      Pokazy prowadzi niejaki Jimmy. Ptasia pasja z niego emanuje i ma poczucie humoru. Wybieg dla surykatek jest rzut beretem od wybiegu dla sepa, acz nie podejrzewam, zeby sep dobiegl :-) Wizja sepa i kubeczka pick and mix nie opuszcza mnie od niedzieli.

      Delete
  3. O, tez mialam taki rekwizyt bankowy jak mieszkalismy w Holandii. Ale chyba ani razu go nie uzylam:)A Stokrota na wyprawy zabiera ostatnio li i jedynie prowiant.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyzby Stokrota nawrocila sie na jedzenie? :-)

      Delete
  4. to się lemury pokazały z najlepszej strony.

    czy wzięliście wszystkie pożądane przez Dynię rzeczy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lemury tak, Dynia - niekoniecznie.
      W zyciu.
      Wiele rzeczy juz tak od tego brania przepadlo na amen.

      Delete
  5. http://www.youtube.com/watch?v=vkVZ7PviJ5E&feature=share&list=PLE89C52A57AD2CBAB

    ReplyDelete
    Replies
    1. Skadzestyto????!!!
      Absolutnie genialne. Najlepsze tradycje Wilka i Zajca. Dynia jak zaczarowana!

      Delete
  6. A więc tak wyglądają lemury po przejściach...

    ReplyDelete