1117

[11 May 2012]

(...)
Piątek.
W piątki najlepiej analizować struktury demograficzne na dzielnicy.
W piątki ludność piętrzy odpad przed swymi ludzkimi siedzibami.
Odpad łypie z kubłów.
Z kubłów czytasz jak z fusów.
... Lech (puszka), Kubuś (butelka), Turystyczna (konserwa), Lech, Lech, Lech (sześciopak)... skręcam w drugą przecznicę... Kubuś (była promocja?),  Lech, Lech, Lech, Tyskie... Piąta RP i rząd na uchodźstwie, Lech, Lech, bombonierka od Wedla (puszka), fasola (puszka) ślad po tubylcach, a skąd! po bretońsku fasola (Pudliszki), Twój Styl (podwędzić?), Tysiąc Krzyżówek Panoramicznych, Ludwik (butelka), Lech, Lech, Lech, Lech, Czech i Rus, Cyfra Plus, Polsat,  Dom Perignon (butelka)... Dom Perignon? Niechybnie lord się sprowadził.
Pelargonie w oknach, przyszczypane firanki ...lord i lordoza? (W ogrodach roza i tuberoza?)
...
Dom Perignon (butelka),  a do tego Paprykarz Szczeciński (konserwa), chleb baltonowski (torebka), sałatka śledziowa po marynarsku (łódka)...
Może lord ceni sobie słowiańską kuchnię? Może lordoza zatrudniła lokajową z Murzasichla?
Z drzewa gapią się szare wiewiórki.
Te same, które wygryzły rude.

(...)
- Co słychać Dyniu w wielkim świecie? – pytam od progu zzuwając kalosze (pada pada pada przestało padać).
Dynia streszcza fabułę dnia po dyńsku.
Robi przerwy, rozwiesza pytajniki.
Najwyraźniej oczekuje, że ustosunkuję się do zdarzeń.
- Dyniu, przepraszam cię w imieniu naszej cywilizacji. Nie rozumiem ni słowa, ale jeśli to jakaś pociecha to jesteś słodka jak galaretka. Obtoczona cukrem. Takim na trzy palce.
A Dynia na to w ryk.
...
Przelecieć pół galaktyki i nie zabrać ze sobą tłumacza?
Głupich ‘Rozmówek’?
A mówią, że obcy tacy technologicznie rozwinięci.

(...)
Nie będzie spać.
Tak postanowiła.
W ramach protestu zdejmuje piżamę.
I skarpety.
Nie pójdę ubierać jej po raz szesnasty.
Nie i już.


©kaczka
26 comments on "1117"
  1. siedemnastka, tak, siedemnastka to jest dobra cyfra!
    Dżizusss , Kaczko Ty w Szczecinie byłaś???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Siedemnascie razy na antresole, bo wola: mamamamamamama! i sie obnaza?
      Poczekalam, az usnela i w akcie zemsty zalozylam jej glupie skarpety.

      Delete
    2. Szczecin przeniosl sie tutaj.

      Delete
    3. To ja poproszę skumbrie w tomacie. Rozumiem, ze ten Szczecin jest w mieście pracowym , a nie na naszy wsi?

      Delete
  2. Tak czytam o języku dyniowym i dumam... doświadczeń z własnymi dziećmi brak, z cudzymi też, dwu- albo trójjęzycznymi tym bardziej. Ale zdarzyło mi się czytać książkę "Rewolucja w wychowaniu" (po angielsku to zdaje się to: http://www.amazon.co.uk/Nurtureshock-New-Thinking-about-Children/dp/1600248403/ref=ntt_at_ep_dpt_4 ). Był tam rozdział o kilku zasadach, co zrobić, by dziecko szybciej przyswajało mowę - co prawda jednojęzyczną ;) - i z tego, co pamiętam (książkę oddałam), było oprócz głaskania dziecka za sylaby wyrazotwórcze i nazywania wszystkiego jak leci w danym języku, także to, by dane słowo było słyszane od więcej niż jednej osoby (czyli gdy dziecko słyszy tylko od mamy "cium cium" to jest sens nie przyswajać tego, ale gdy cała rodzina i wioska mówi do dziecka "siu siu", to musi coś w tym być ;)). Aha, i jeszcze to, by nawiązywać (czytaj: a nawet symulować) dialog.

    Nie wiem, jak te zasady sprawdzają się w przypadku rodzin wielojęzycznych (a szkoda, bo ponoć zresztą takich na Ziemi jest większość), ale książkę polecam niezależnie od tego rozdziału :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I to mnie wlasnie intryguje, bo biorac pod uwage czas spedzany w ochronce Dynia powinna juz dawno jechac Szekspirem, a wydaje sie, ze ciagle jeszcze nie zdecydowala, ktory jezyk ma przewage :-)
      A po ksiazke siegne z pewnoscia! Dzieki.

      Delete
  3. Dzieki za ' May contain nuts '....autor powinien byc w Sadzie Najwyzszym za przekazanie tajemnic najskrytszych . ( jak on sie dostal do czesci Mojej mozgownicy , o ktorej nawet nie lubie myslec, ze posiadam....!?!?!?
    Na wyniki '' szczesliwosci w wieku dorastania' vs. tygrysiej Mamy podejscia ,poczekamy bez stresow..chyba...:-)

    Pokaz mi swoje smieci, a powiem Ci kim jestes --parfraza z CSI ( Crime Scean Investigation - serial tv).
    Recycling: plastiki i metale oddzieram z etykiet i oplukuje, puszki zgniatam , papiery i kartony wkladam do jednego pojemnika, butelki piwne i winne - do plastykow i metali, choc z rozrzewnieniem wspominam belgijskie podzialy na ' zielone, biale i brazowe'.Nawet pojemnik na kompost posiadam....
    I tylko czasami marzy mi sie zsyp na smieci wszelakie w blokowcu :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawdaz, ze szliczne? Niech splynie na Szamana wszelka szczesliwosc, bo ksiazka wyjatkowo ucieszna.
      U nas zielone, niebieskie i brazowe. Brazowe to kompost i opakowania kartonowe. Zielone metale, makulatura, butelki PET. Szklo trzeba nosic na drugi koneic wsi. Przebiega zreszta przez wies jakas szklana granica, bo z naszego konca nie zabieraja, a z drugiego i owszem, ale tylko po jednej stronie drogi. Ze wzruszeniem wspominam smietnik w naszym szwedzkim bloku, gdzie mozna bylo posortowac wszystko. Szklo wzgledem kolorow, tkaniny, telewizory, baterie i bakterie, pudelka kolorowe i czarno-biale, kompost (w darmowe papierowe torebki), itd. itd. Ech! :-)

      Delete
    2. To jakies stare belgijskie podzialy, bo teraz sa smieci biale, niebieskie i papier a ze szklem trzeba szukac kontenera, chociaz kilka lat temu kolo Antwerpii zabierali i nie wiem czy tutaj nie zabieraja bo kilka lat pozniej czy tez dlatego bo nie Antwerpia.
      Loulou

      Delete
    3. Wozicie na rogatki Antwerpii? :-)

      Delete
    4. ...zielone, biale i brazowe - to byl podzial przy kontenerze na szklo w Belgii.Sporo czasu przy nim spedzilam, gdyz mieszkalismy tuz przy klasztorze . Klasztor mial do zaoferowania pierdylion gatunkow piwa i spiewy gregorianskie.Spiewy pozostawialy wrazenia estetyczne, a piwo butelki w rozmaitych kolorach.....
      Worki na smieci byly wydawane przez urzad gminy i tylko te byly zbierane raz na dwa tygodnie (!!) Papier , raz na miesiac. Reszte wywozilam sama: za posortowane nie musialam placic na wysypisku.
      Wiadomosci sprzed 10 lat , okolice Achel :-)

      Delete
  4. mam wrażenie, że w każdym mieście świata łatwo jest zlokalizować polską dzielnicę. nie dość, że Kubuś i Tyskie, to jeszcze zazwyczaj opakowanka spoczywają w krzakach, na trawnikach i na chodnikach. ten Lech mnie zaskoczył, to chyba jakiś lokalny odchył, bo zawsze jednak Tyskie widywałam :)

    czy jest jakaś szansa, że gdy Dynia opowiadała po dyńsku o wielkim świecie, to padło coś brzmiącego choć trochę jak 'Daniel Craig'?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tylko Dzordz i Dzordz. Moze Clooney?
      Lech, bo tutejsi osadnicy chyba z Wielkopolski :-)

      Delete
  5. Ja tam podziwiam Dynię za jej determinację. Chcesz mnie zrozumieć? To mów w moim języku. Nie macie aby przypadkiem jakiś przodków znad Sekwany? ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozliwe, bo Dynia do telefonu mawia z elegancja: Allo! Allo! a akcent traci serem, slimakiem i bagietka :-)

      Delete
  6. A może Dynia tlumaczyła Ci, że skarpetki kolorystycznie nie pasowały do piżamki? Ty to lepiej sprawdź, bo znowu nie zaśnie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. ... przeprowadzono eksperyment, Dynia sama wybrala i pizame i skarpety, a teraz znow lezy naga :-)

      Delete
    2. Na etapie rozbierania się do golasa w łóżku, zasypiania nago i namaczania materaca, czyli miesiąc temu, zaczęliśmy zakładać małej pajaca tyłem do przodu, czyli zatrzaski na plecach. Teraz już można zakładać normalnie, straciła zainteresowanie (: Wredne czy nie, matka przynajmniej nie ma nerwów w strzępach tak jak to było przez pierwszy tydzień.

      Delete
    3. Ruffe, toz to genialne! Tyle, ze zatrzaski obejmuja i nogi... coz nogawki beda powiewac na wietrze!

      Delete
    4. U nas też obejmują nogi, ale na szczęście J zaczynała zawsze rozdzierając szaty dramatycznym gestem Rejtana :D

      Delete
  7. bo może jej po prostu ciepło jest :))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. To mozliwe, bo od wczoraj nie pada :-))))

      Delete
  8. Mam lekkie zaleglosci, wiec bedzie dlugo:
    1. Nie zadzwonilam bo zwisalam nad tym naszym pieknym ceramicznym ustepem zgieta w pol. Grypa zoladkowa nadal kreci kolka w domostwie. Padlo na mnie, przechodzi a teraz sie waha miedzy Aminskim a Pociechem.
    2. Co do ceramicznego ustepu jeszcze - czy ci opowiadalam jak Pociecha zazadala ceramicznego ustepu na srodku autostrady gdzies miedzy Belgia a Francja? W korku. Chwala Bogu za innowacyjne podejcie Aminskiego, resztki po remontach w tyle auta i nieswiadomosc Pociechy, ze styropian to nie to samo co ceramika.
    3. U nas latwiej, wystarczy patrzec po numerach rejestracyjnych zaparkowanych samochodow. Jakos grzywna 4500 euro za nieprzerejestrowanie samochodu rodakow nie odstrasza.
    4. Przylaczam sie do Ewy - moze jej za goraco? Pociecha nam sie ostatnio 3 noce po drzad wybudzala, az wpadlam na genialny pomysl zalozenia jej letniej pizamy.
    5. Mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu urok i sraczka opuszcza domostwo i bede mogla dotrzec do pracy na czas i w koncu sie zdzwonimy:)
    Loulou

    ReplyDelete
  9. 1. Dobrze, ze nie dzwonilas, bo ja mialam umyslowa grype zoladkowa wywolana przez prace i uzywalam przez ostatnie kilka dni wylacznie slow wulgarnych :-)
    2.... i przed takimi scenami sie wzdragam... moze wytniemy sobie taki kibel ze styropianu na zas? moze maja na alegro jednorazowe? :-)
    3.Rodacy to zasadniczo tacy malo strachliwi sa.
    4.... tyle, ze u was dwadziescia siedem, a u nas jeszcze wczoraj pietnascie w Celsjuszach :-)
    5. oby! choc nie moge przyobiecac, ze nie bede klac :-)
    scisk, scisk (wspominalam, ze tesknimy? nie? tesknimy jak cholera!)

    ReplyDelete