[369]

[31 Jul 2017]

(…)
Bywa, dość regularnie bywa, że otwieram swoją urzędową skrzynkę z mejlami, a tam gdzieś między pikselami błyska wiadomość o treści: 
Hi, Jesus here. What can I do for you today?
Mój Boże (sic!), myślę w panice, od czego zacząć???!!!
Położyć kres konfliktom zbrojnym? Zadbać o równouprawnienie? Przetasować PKB? Lek na raka? Ratować orangutany na Borneo? A może każdemu po czekoladce?
Jesus to kolega z filii w Rio.
Robi najbardziej barokowe tabelki w Excelu.

©kaczka
26 comments on "[369]"
  1. A już myślała, że będzie notka o spamie. Bo wielka jest jego wkurzająca siła. A i Jesus by mnie nie zdziwił. Choć pewnie ten Twój to fonetycznie Hesus i czar pryska.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie pryska, nie pryska, bo nie rozmawiamy przez telefon :P

      Delete
  2. Pozdrawiamy Jesusa! Czuję, że jest bratnią duszą Wiewióra.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bratnia, bo tabelki, czy bardziej chodzi o mozliwosc zamieniania wody w wino? ;)

      Delete
  3. Do mnie służbowo pisywała Matka Boska z Medjugorie (jedna z wielu Matek Boskich?). Tajemnicą pozostają powody, dla których w tych listach-orędziach używała apostrofy "Drogie dziadki". Nigdy jej nie odpisałam. Chyba trochę żałuję, bo też miałabym parę praktycznych pomysłów do realizacji z jej poziomu decyzyjnego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Blad! Moglas byc ta, ktora NAPRAWDE poznala siedemnasta tajemnice fatimska!

      Delete
    2. Niestety byłaby to raczej siedemnasta tajemnica służbowa - nic ciekawego, a ujawnić nie wolno, psiakrew.

      Delete
  4. Jak to co? Wodę w wino :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Glupio glowe zawracac, skoro w Lidlu mozna kupic butelke za 2.99 ojro :P

      Delete
  5. Ale ty masz fajną pracę i to z JAKIMI ludźmi, wow! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wielki swiat! A nawet ZASWIAT! :P

      Delete
  6. Ach, ile nieoczekiwanych przyjemności daje praca w międzynarodowym środowisku:-) Ja ostatnio dostałam list z mojego działu finansowego, od nowego pracownika, którego nazwisko-imię składa się z siedmiu członów, w tym pierwsze słowo powtarza się 3 razy...a suma tego wszystkiego wynosiła 57 liter. Skapitulowałam, napisałam Dear...a potem zrobiłam kopiuj wklej. Cóż, moją zemstą jest to, że moje pełne imię i nazwisko składa się z 36 liter, a w tym ze znaczków, których nikt nie potrafi przeczytać:-)
    Pozdrowienia dla Jesusa:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wow! Ciekawe, czy te 57 liter zawsze miesci sie w formularzach? Tych, w ktorych kazda litere trzeba wpisac w osobna kratke :P

      Delete
  7. Poznałam kiedyś przesympatyczną MARIĘ JEZUS i ilekroć zwracałam się do niej, czułam jak z uszu snuje mi się wolno niebieskawy dym po implozji wewnętrznej głupawki.

    ReplyDelete
  8. A mój kolega tez sympatyczny -to Jesus María ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W dzisiejszych czasach bez kontaktow na szczeblu ani rusz!

      Delete
  9. A do mnie trywialnie spływają pozdrowienia od Agamemnona Homara!

    ReplyDelete
    Replies
    1. dlaczego przeczytałam to jako Armageddon?

      Delete
    2. Skorpion, idzmy tym tropem Agamemnon > Homar > Homer> Horacy> bo sobie stawiasz pomnik trwalszy niz ze spizy? :PPPP

      Anionka, SPIZY, widzialam zawsze jako SPYZY. I stad grecka liryka kojarzy mi sie z kopcem klusek z sosem :P

      Delete
  10. Ja miałam tej wiosny przyjemność w na-wskroś-polskim uniwersytecie prowadzić grupkę erasmusowców z LasPalmas. Razu pewnego grupa jak zwykle się rozsypała i pobłądziła, skutkiem czego ja w desperackiej próbie ich pozbierania biegałam po Wydziale i obwieszczałam polskim przypadkowym studentom: "szukam Jezusa! taki niewysoki, ciemne pofalowane włosy do ramion, czarna bródka". A działo się to w Wielki Piątek. Wrażenie robiłam piorunujące. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z ostatniej chwili: mialam w tym tygodniu telekonferencje z Jezusem i z Miriam.

      Oraz, no wez, w Wielki Piatek Jezus mial wazniejsze sprawy! Chyba? Ja to bym poszukala Judasza ;-P

      Delete
    2. Jakby w Wielki Piątek znalazła Jezusa to Judasz by się znalazł. W końcu łaził za nim. Judasz jeden :P A swoją drogą Judasz zawsze kojarzy mi się przedmiotowo, chodzi o ten wizjer tak popularny w drzwiach mieszkań w blokach no judasz. No bo w końcu strażnicy szukali Jezusa przez Judasza...judasza?

      Delete
  11. O aj Cię! To byli bardzo wierzący ludzie, nikt nie zadzwonił po kaftan. Niestety chrześcijanie nie wierzą w "na bieżąco" tylko w to co napisali i przetłumaczyli w Nowym Testamencie. Nie wiem czy potrafię to jasno ująć. Wiara nie wzbudza zaufania w wierzących.

    ReplyDelete