[267]

[26 Apr 2016]

(...)
Spóźniony bonmot z okazji Dnia Literata, Literatki, Pisarza, Prozaika, Poety, Barda i ogólnie Literatury (niekoniecznie tylko tej Pięknej), a właściwie to chyba chodziło o Dzień Książki

Dynia: Maaaaaamo! Napisałam książkę o tym, skąd biorą się biedronki!
kaczka: No właśnie, a niby skąd biorą się biedronki?
Dynia: NIE WIEM! PRZECIEŻ JA JESZCZE NIE UMIEM CZYTAĆ!

©kaczka
18 comments on "[267]"
  1. Dla Dyni nie istnieja takie slowa jak "sprzecznosc" albo "niemozliwe" :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie istnieje tez fraza 'wystarczajco sponiewierany rodzic' :-)

      Delete
  2. Leżę, leżę i ryczę jak dzika świnia.

    ReplyDelete
  3. Mamoooo nie ma rzeczy niemozliwych!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sa, ale Biskwit juz nad tym pracuje :-)

      Delete
  4. Podobno statystyka mówi (a ona nigdy nie kłamie!), że dzieci mają wyższy iloraz inteligencji od IQ swoich rodziców. Nie rozpaczaj więc, Kaczko! To nie znaczy, że Ty masz tak niski! To tylko Twoja córka ma tak wysoki! ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale iloraz rodzicow nalezy dodac, czy przemnozyc? :-)))

      Delete
  5. Replies
    1. Trudno zachowac powage w obliczu takiej kwestii. Wiem, wiem...

      Delete
  6. Replies
    1. 'Niby' to dopiero pojemna desygnata :-)

      Delete
  7. Logiczne, albowiem pismo obrazkowe to też pismo! Dynia rządzi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, ale do diaska, skad biora sie biedronki? :-)))

      Delete
  8. No jak to skąd się biorą biedronki? No, Kaczko, podobno od pewnego czasu z Chin.
    I wypierają te rodzime. Sturm und Drang und inwazja azjatycka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znika swiat, ktory znalam! Jak zyc!

      Delete