1177

[17 Oct 2012]

(...)
Wystarczy na chwilę wejść do kuchni.
W ułamku sekundy, za plecami, upiorny dźwięk [1] pchanego po posadzce krzesła, któremu coś odgryzło filcowe stopy.
Krzesło idzie do kuchennego stołu, zatrzymuje się, Dynia -  rach ciach - już stoi  na krześle.
(Pojemniki na przyprawy kurczą sią, próbują zniknąć, zlać się z tłem, a w ostatecznym akcie desperacji skaczą na oślep z meblowego klifu. Byle dalej od Dyni!)
- Tadam! – triumfuje Dynia, a mową ciała dodaje:
Przyszłam gotować!
... a ja po długopis...

[1] patrz Will Smith, scena ze stolikiem, Men in Black

(...)
Bawarskie cioteczki przegrupowały siły i w zmasowanym ataku pragną wiedzieć, co Dynia chciałaby rozpakować pod choinką.
Po dwóch tygodniach negocjacji, jestem już prawie pewna, że nie istnieje odpowiedź doskonale satysfakcjonująca.
Dynia przepytana na okoliczność zasadniczo waha się między bochenkiem chleba tostowego a opakowaniem sera Gouda.
Cioteczki marszczą zbiorową brew, unoszą ją w rozczarowaniu nad pieczywem i nabiałem.
- Może lalkę?
Brew.
Przecież ma trzy!
- Wózek dla lalki?
Brew.
Ma jeden!
(Że mogłaby mieć ładniejszy, dla trojaczków, z wodotryskiem, nie wchodzi w rachubę.)
- Książkę?
Brew unosi się nad stratosferą.
Ma tysiące!
Zły pomysł.
- Dolary? Funty? Jeny?
Brew opuściła galaktykę i dryfuje w kierunku Obłoku Magellana.
Bardzo zły pomysł. Zdefraudujemy. Kupimy sobie toster.
- Bluzę z polaru? (!)
Przecież ma!
Naprawdę?
Nie zauważyłam (!).


©kaczka
39 comments on "1177"
  1. KLocki!!! Kaczko, nie wymieniłaś klocków!

    Decyduj szybko sama, żeby Cię nie ubiegły mit einem groBen zestaw "Mały chemik" bez polisy w pakiecie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo klocki juz jej kupily :-) Ma!
      Cioteczki nie uznaja apgrejdu.
      Impas.
      W dalszej kolejnosci odpadly samochodziki, ukladanki oraz ajfon i tomtom.

      Delete
    2. Moja pazerna słowiańska dusza nie pogardziłaby ajfonem od ciotek ze starej unii. I testowałabym w okresie gwarancji do upadłego -;)

      Delete
    3. zaraz zaraz - ajfon odpadł, bo już jej go kupiły?

      Delete
    4. A skad. Ajfon ma marke. Z marka nie kupuja. :-)
      Z marka przydarzylo im sie raz, po narodzinach Dyni, jedna z Cioteczek wyniosla pol Zary. Wszystko w rozach.
      Do dzis zachodze w glowe, czy to byl przypadek, czy celowa akcja by zmylic przeciwnika?

      Delete
  2. Bluz z polaru NIGDY dość! U nas idą jak ciepłe bułeczki, znaczy, wychodzą. A rower? A kolejkę, taką all inclusive, z torami, dworcem itepe? Fajna fucha, taki zawiadowca na stacji! I dojechać może rowerem ;-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rower ma. Kupily jej na urodziny. Lubi tak sobie.
      Wezel kolejowy ma - mieszanine torow z Ikei i Brio. Od niedawna potrafi zbudowac kolejodrom. Dotychczas wszystkie tory urywaly sie nagle i katastroficznie :-)

      Delete
  3. Ha ha, ładnie napisane. Gdyby nie to, że promocja się spończyła, to proponowałbym ciastolinę piankową z Biedronki... :) Tak, tak, jestem jej fanem :) A przy okazji: można u mnie odebrać małe co nieco ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lece odbierac!
      Ciastolina?
      Moze to jest trop?

      Delete
  4. Kaczko, a huśtawka np. domowa, rower? Skuteczne w czasie jazdy samochodem jest małe dvd, Dynia by sobie oglądała bajki. Prezent może być zbiorczy od kilku osób a użyteczny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za domem mamy plac zabaw. W pizamie mozna poleciec :-)
      Dvd - przyszlosciowo? Na razie Dynie w samochodzie satysfakcjonuja ksiazki, gazety, kolorowanki i ucieta drzemka. Chwilo trwaj!

      Rzecz w tym, ze Dynia wybawiona w ochronce po wsze czasy, w domu malo interesuje sie zabawkami.
      Woli kredki, ostatnio dlugopisy i kwity do wypelniania,ksiazki i Pana Tumble. Od biedy przewijanie lalek.

      W sklepie zamiast zatrzymac sie przy zabawkach leci do lady chlodniczej, gdzie udziec barani i wedzona makrela :-)

      Delete
  5. Jeszcze mi się pacynki, teatrzyk przypomniały
    :-)) Moja córka to uwielbiała.

    ReplyDelete
  6. kuchnia! kuchni Dyni trzeba! tylko takiej porządnej, z pełnym (prezentowanym tutaj kiedyś wybiórczo) wyposażeniem w filcowe półprodukty itp.
    ****
    ...a skoro już o Habie mowa, to jestem przekonana, że ani Dynia, ani Norweski nie pogardziliby kulodromem, o np. takim: http://www.youtube.com/watch?v=1pWa5ZHUAC4
    *****
    wszystkie polary już opchnęłaś Tomaszowej? ;)
    *****
    ..a czy Duplo to też klocki? u nas uwielbiane...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Duplo przynioslam z Armii Zbawienia. Byl sezon na budowanie. Teraz przycichlo.

      Kuchnie mielismy kupic, bo przy kazdej wizycie w Ikei Dynia nie odstepowala kuchni na krok. A teraz Dynia chrzani zabawkowa kuchnie. Dynia chce gotowac w prawdziwej. Wczoraj zaparla sie, ze sama posmaruje sobie chleb serem topionym. Przez kwadrans smarowala, ale dziela dokonczyla.
      Dzis z Armii Zbawienia przynioslysmy kuchenny fartuszek.

      Kulodrom! Pokaze Norweskiemu!

      Zbyt lubie Tomaszowa, by uszczesliwiac ja cioteczkowymi polarami :-))))

      Delete
  7. Co to jest tomtom??mnie kojarzy sie to z nawigacją samochodową. Ale Dynia nie ma chyba problemów z dotarciem do domu ewentualnie ochronki???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Brawo!
      Dynia nie ma, ale my ciagle mamy, bo jezdzimy po Europie z globusem zamiast chocby mapy :-)

      Delete
  8. A kuchni w wersji dla dzieci, takiej zabawkowej to ona by nie chciała? Mogłaby w niej nawet tostować chleb z goudą!
    Że niby nie ma takiej kuchni gdzie postawić? No wiesz? Szafę wyrzuć! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kuchnie zabawkowa sama bym chciala i sama bym szafe wyrzucila. Bez sentymentu! Ale Dynia stracila serce do gotowania na niby odkad pozwolilam jej przylozyc reki do prawdziwych sznycli...

      Delete
    2. Czytałam o tych sznyclach :D
      Wy to się wykwintnie stołujecie ;D

      Delete
  9. Zalozcie lokate, niech cioteczki skladaja na studia.
    A wczoraj w ASDA widzialam Peppe!!! Na Adventskalendar! No piekna! Szkoda, ze nie mieszkacie w Yam Yam bo bym wam przyniosla w podarku.
    Macham obiema konczynami z Wyspy! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kupimy sobie dzis i bedziemy jesc pamietajac o Bebe! :-)
      Jedna machaj, druga nanos poprawki!

      Delete
  10. pomyślałam o funduszu inwestycyjnym, ale bebe mnie ubiegła.

    to może torebeczkie vuittona?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Vuitton nie przejdzie.
      No chyba, ze Wuitton Aldi.

      Delete
    2. no to chyba wracamy do baraniego udźca

      Delete
  11. u nas byl drewniany domek dla lalek, ktorym bawilam sie przez swieta :-)
    sprzet hustawkowo-wspinaczkowy do ogrodka? trampoliny pokojowe niewiele warte, tez przerobilismy.
    kurs plywania / baletu / bikebalanceability?
    ipad? rewelacyjny podczas jazdy samochodem - ukladanie puzzli plsu Mr Tumble na okraglo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ipad rwalibysmy sobie z rak!
      Potrzebne trzy.
      :-)))

      Delete
  12. Kaczko droga, Ty nie zniechęcaj Dyni w kuchni, korzystaj, póki Ona chce, to jest duża szansa, że zapał Jej zostanie, a potem wyręka dla Ciebie jak znalazł :))) Pomyśl o sobie na przyszłość :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Korzystam, bo Norweski sprzata. A po przejsciu Dyni i Herkules by sie spocil :-)

      Delete
  13. Dzien dobry, właśnie Cię odkryłam i się delektuję.Moja młodsza z maja 2010.
    A czy Dynia ma zwierzęta - u nas zwierzęta Schleicha to zabawka uniwersalna, buduje się im ZOO z klocków albo prowadza do weterynarza albo odwiedza w Afryce. Ja mogę na nie fortunę przeputać.
    Czy mogłabym się do Ciebie na priv odezwać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobry wieczor,
      Potwierdzam. Sa przecudowne te zwierzaki. Dbalosc o szczegoly zachwycajaca. Importowane tu kosztuja majatek, ale podobno ktoras z cioteczek ma w piwnicy torbe wypelniona zwierzatkami Schleicha rocznik 1970. Jesli plastik sie nie rozplynal, nie sparcial, nie zaszly jakies reakcje chemiczne, ktore z torby zwierzatek uczynily jedno duze, to spodziewamy sie dobrej zabawy :-)
      No jasne, ze moglabys! blogkaczki(at)gmail.com

      Delete
  14. Moj syn chce samochod, niestety, nie zabawkowy tym razem. Ciotki z Bawarii potrzebne od zaraz! Sprubuje mu wcisnac w zamian bluze polarowa, moze da sie zbalamucic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciotki z Bawarii kupia samochod jedynie wtedy, gdy zacznie je sprzedawac Lidl :-)

      Delete
    2. Ale kiedyś sprzedawali już samochody w Lidlu...
      http://wirtschaft.t-online.de/lidl-verkauft-jetzt-autos-verbraucherzentrale-raet-zur-vorsicht/id_18065766/index

      Delete
  15. Znacie Maisy? Kiedys, w Polsce, znana byla jako "Mysia". Moze i na teutonskim rynku jest dostepna?
    Hit to byl nie do pobicia - mowie o rozkladanym domku :)
    http://www.walker.co.uk/Maisy-s-House-and-Garden-9781406306613.aspx

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znamy!
      Domek dorzucamy do 'must have' :-)

      Delete
    2. O tempora o mores..
      Sie zupelnie w tym wirtualnym swiecie pogubilam :)Zapomialo mi sie, ze "Maisy" to produkt made in UK ( z Twojego podworka).
      Na swoje wytlumaczenie mam tylko : Nasz "Maisy " domek zostal zakupiony w Polsce , podarowany przez moja Sis mojemu dziecku w Belgii (wtedy), i przekroczyl z nami Atlantyk.
      Zaliczylismy 2 inne lokalizacje - i Mysia dalej jest z nami !
      Nie jest to wiadomosc sponsorowana :)

      Delete