1178-1180

[18-20 Oct 2012]

(...)
Pewnego dnia – a dokładnie wczoraj – wstała i zażądała zabawy w sklep.
Rozłożyła kartoniki loteryjki obrazkowej, wyjęła plastikowy sklep pod wezwaniem świni Peppy (SZOP, MAMA! [1]), otworzyła drzwi i skłoniła nas do zakupu aeroplanu, słonia, kiści bananów i misia zwanego MISZEM. Na preferencyjnych warunkach.
- Misz, PLYZ! – rzekła do Peppy, która jak Rzecki krzątała się po sklepie.
Aeroplan, słoń, kiść bananów i misz kosztowały  kilka pensów, jedną norweską koronę, eurocent i żeton z supermarketu.
- Bdzynk, bdzynk! – onomatopeicznie zaksięgowała przychód w mikroskopijnej kasie.
Pewnego dnia – również wczoraj – zbudowała skomplikowany węzeł kolejowy i skarciła mnie, gdy zlekceważyłam czerwone światło semafora.
Dziś wstała i zrobiła jajecznicę.


Wydoroślała bez ostrzeżenia.


[1]
Mówi. Jakby w ludzkim.
Nade wszystko delektuje się powtarzaniem najostatniejszych podsłuchanych słów lub sylab.
Trudno się oprzeć...
– Dyniu, nietoperz.
– TOPESZ!!!

Skracanie pięćdziesięciosylabowych słów z mowy ojca przychodzi jej bez trudu, ale nie ułatwia poszukiwań sensu wypowiedzi.
Dla ułatwienia treści przekazywane przez Dynię po niemiecku uznajemy po prostu za uniwersalne.

©kaczka
18 comments on "1178-1180"
  1. Tak patrze i patrze na Dynie oddzielajaca zoltka, czytam Twoje wpisy/opisy ...i pelna podziwu jestem.
    Dobrze jest miec Mame z kronikarskim zacieciem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawda, ze pieknie oddziela?
      (Jajecznica troche chrupala :-)

      Delete
  2. Misz, powiadasz? Germański w przewadze! Nic to, teściowa wyprostuje i przebaczy, a patrząc jak dzielnie radzi sobie w kuchni- wszystko przebaczy. Swoją drogą strasznie te kuchnie angielskie do siebie podobne i te pralki i te jajka z Asdy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nasza estate liczy z setke domow. W kazdym - zagladam w okna po zmroku - jest taka sama kuchnia. W kazdym.
      Nienawidze tej kuchni nienawiscia zywa. Coz zrobic :(

      Pralka jest wloska. Po kilku wpadkach wykreslilam z listy gatunki takie jak hotpoint lub russell hobbs :-)
      Jajka natomiast zamaskowane. Dostajemy jaja w czym popadnie od kur ogrodkowych. Znosza nam Girls Aloud.

      Delete
    2. he, he, że włoska to wiem, toż to stoi u mienia taka sama ale kurami mnie pobiłaś:(

      Delete
    3. A ja myslalam, ze nasza pralke wyprodukowano w jednym egzemplarzu! :-)
      Nie masz sasiadki z kurami w ogrodku?!

      Delete
  3. to przynajmniej z Was dziecko nie zdarło. dobra promocja. widać nauki cioteczek z krainy dyskontów poskutkowały.

    niemiecki to fantastyczny język do wyrażania treści uniwersalnych. takich o życiu.

    ReplyDelete
  4. Myslalam, ze zdjecie zrobione w kuchni, w ktorej wlasnie siedze! Rozejrzalam sie i tylko tej Dyni brak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ... jest ich wiecej tych kuchni, prawda?
      A pamietam te dykteryjki o mieszkaniach urzadzanych za Gierka :-)
      Nasza odroznia currykeczup!

      Delete
  5. Och, one to robią. Dzieci znaczy. My dziś niespodziewanie dostaliśmy śniadanie prawie do łóżka (w oczekiwaniu na tapczan sypiamy w salonogabinetojadalni) w wykonaniu Starszej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dynia nie dzieli sie jedzeniem. Nici ze sniadania do lozka.

      Delete
  6. dorośleje Ci Dynia, dorośleje :)) tak codziennie będzie Wam śniadanko robić, czy po prostu miała wyrzuty sumienia, że za drogo sprzedawała?

    ReplyDelete
  7. Replies
    1. Dynia z zadowoleniem lyka ten aplauz!

      Delete
  8. No to teraz możecie składać zamówienia na sobotnie śniadanie do łóżka :)))))

    ReplyDelete