1171-1172

[11-12 Oct 2012]

(...)
Nie dla obrzydliwych.
Dynia chlusnęła dziś pawiem w miejscu publicznym.
(Niniejszym przepraszamy obsługę, bo zapewne prościej było sklep spalić niż posprzątać.
Dwanaście żołądków ma swoją objętość.)
Dynia po pięciu kromkach chleba tostowego, w tym jednej pokrytej smarowidłem ze złocistą cebulką (kradzione nie tuczy), ponownie jest sobą.
Na życzenie przedstawia montaż słowno-muzyczny ‘Jak rzygałam na mieście!’.
Bez życzenia również.

©kaczka
19 comments on "1171-1172"
  1. Nie ma jak spontaniczny montaż słowno-muzyczny o wielkim wydarzeniu. Ciekawe, czy kiedyś będzie przedstawiała wersję poimprezową na podobny temat? ;)

    ReplyDelete
  2. montaż słowno-muzyczny niczym niegdysiejsi bardowie? wajdeloci? chwali się

    przypomniała mi się scena z Monty Pythona z tym panem, co zamówił całe menu wymieszane w wiaderku i dostał do tego miętowy listek

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozmach byl podobny. Patrzylam oczom nie wierzac :-)

      Delete
  3. Dwanaście żołądków? Alf miał tylko siedem...
    Własny występ musiał zrobić na Dyni ogromne wrażenie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Do dzis wspomina.
      Alf to amator :-)

      Delete
  4. Dobra to wróżba. Teutońska psorka robiła ten sam montaż na każde wspomnienie biurokracji. Z wirtualna torebka papierowa to było. Przecudny widok.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wrozka Rzyguszka zawisla nad kolyska?:-) Oby nie!

      Delete
  5. Oj, jak Cie Kaczko rozumiemy...Szkola mnie parokrotnie wzywala gdyz dziecie zwrocilo sniadanie : tuz po wejsciu do klasy, na srodku sali gimnastycznej , przed wejsciem do kosciola (sic!) i gdzies jeszcze, ale juz nie pamietam.
    Dziecie musialam wiec natychmiast ze szkoly odebrac, w domu na 24h zatrzymac, choc, po oproznieniu zoladka , w samopoczuciu doskonalym bylo :-)
    Wole to, niz sprzatanie...
    A tak na marginesie : moje dziecie tez do gatunku Dyniowatych nalezy pod wzgledem uwielbienia dla potraw wszelakich. Od trzynastu lat...

    ReplyDelete
    Replies
    1. W celach naukowych kupilam te ksiazke: http://www.amazon.com/French-Kids-Eat-Everything-Discovered/dp/0062103296
      Jestem ciekawa, czy autorka odkryla cos, o czym Dynia nie wie :-)))

      Powiadasz, ze jeszcze nie jeden rzyg przede mna? :-)

      Delete
    2. Dzieki za ksiazkowe namiary. Zamowilam. Tez jestem ciekawa - szczegolnie tego jak zabronic "snacks" w Stanach?!. Przeciez tu nawet nauczyciele nosza cukierki w kieszeniach. Niewykluczone, ze sprawdzona -na psach i koniach - metoda, wytresuja moje dziecie na Nobliste:-)
      Co do rzygniec - dopoki , po fakcie, otrzepie sie i pojdzie dalej - to najwieksze zmartwienie ma ten, ktory sprzatac musi ;)

      Delete
    3. ... i dlatego trzeba miec dlugie nogi. Kto nie ucieknie, ten sprzata :-)
      Metoda na rodzynki w czekoladzie wywolala u Dyni gwaltowna zapasc poczucia przyzwoitosci. Pokojowy Nobel na takich fundamentach chyba odpada.

      Przypuszczam, ze odpowiedzia na jak zabronic, moze byc - przeprowadz sie do Francji :-)

      Delete
  6. Po wymiotach i wrąbaniu kradzionego chleba ze smalcem Dynia jest znowu sobą?! Z czego to dziecko ma te żołądki, z żelaza ? :-)))) I jak Kaczko masz wyzdrowieć przy takich stresach i takiej formie sztuki słowno-muzycznej:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieci, takie odnosze wrazenie, sa z lepszego materialu :-)

      Delete
  7. zdrowiejcie, dziewczęta, zdrowiejcie!

    ReplyDelete
  8. Przed chwilą dostałam zawału. Chcę zalukać, a tu mi wyświetla 'blok został usunięty'. Szfak...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez.
      Przywrocenie bloga do zycia kosztowalo mnie
      trzydziesci centow.
      Wpisalam bledna date urodzin.
      Norweski uratowal.

      Delete
    2. Chwała mu! Jeszcze mi teraz skoczyło ciśnienie na wspomnienie. Panie Losie uchroń.

      Delete