[14]

[11 Dec 2013]

(...)
Zaburzone struktury płci w placówce edukacyjnej nie pozostają bez wpływu na jakość zen, który staram się tu ostatnio uprawiać.
Scenariusze o poranku są dwa.
Dynia wstaje i odmawia udania się do placówki, gdyż prześladuje ją tam ‘niegrzeczny chłopiec o czarnych włosach’.
(Dynia nie zadaje sobie trudu, by zapamiętywać imiona współosadzonych.)
Targana matczyną troską udałam się do wychowawczyni ‘Rezolutnych lisków’ by zapytać, co zacz.
Wychowawczyni wyłuskała dziesięciu potencjalnych przestępców i ustawiła ich na miarę konfrontacji policyjnej za weneckim lustrem.
Zerknęłam i przyznaję, argument upadł.
Żaden z nich nie mógł się fizycznie znęcać nad Dynią, bo każdy jeden sięgał jej do pasa i był o pięć kilo lżejszy.
Mogliby ją najwyżej kąsać po kostkach.
Do tego ponoć, odkąd Dynia krzyknęła tubalnym głosem, że mają natychmiast sprzątać zabawki, bo tak powiedziała ‘nasza pani’, każdy z nich sika w gacie na widok Dyni.
Drugi scenariusz dotyczy ‘my new beft friend’, czyli Laloliny.
Lalolina jest przemiłym dziewczęciem, ale nie pomaga, że oprócz Dyni, jedynym w grupie.
Lalolina ma warkocze i kolczyki, co na cito dość trudno zorganizować nawet najbardziej obrotnej matce.
Dynia tedy wstaje i odmawia udania się do placówki, gdyż nie ma kolczyków, nie ma warkoczy, nie ma spódnicy z koronką,  na majtkach występuje niezadowalające zagęszczenie Hallo Kitty na centymetr kwadratowy,  nie pozwalają jej wyjść z domu w srebrnych pantofelkach, a odcień rajstop jest zupełnie  do kitu.
I przyznaję, nie wiem, który scenariusz bardziej rozstraja mnie nerwowo. Szczególnie w sytuacji, gdy dyskusje wsparte zawodzeniem godnym hinduskich płaczek odbywają się na klatce schodowej.
(A sycylijski wściekły szpic ma sen dość lekki.)
Do tego dodajmy, że dziś wróciła Dynia do domu wygladając jak utopiec. 
Z błotem w uszach, na łokciach, brzuchu i kolanach.
Jedni twierdzą, że placówka (porzucona wszak przez amerykańską armię) podtrzymuje tradycję i zorganizowała ćwiczenia NATO.
Ja bardziej się skłaniam ku wersji, że 'Rezolutne Liski' wykopały właśnie ostatni fragment tunelu i testują drogę ucieczki. Wszyscy ‘niegrzeczni chłopcy o czarnych włosach’ zapewne wymkną się przezeń nawet niezgarbieni, tylko Dynia musi się czołgać.


©kaczka
20 comments on "[14]"
  1. haha! Dynia rulez! :D Czymze ty ja karmisz, ze ci tak rosnie? :D
    Lalolina to na serio imie? Myslalam, ze jakis plyn do plukania tkanin.... I to zupelnie bez zlosliwosci....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sama sie zywi, a tu na teutonskiej diecie z Wurstow i suchych bulek sie podwaja z godziny na godzine :-)
      Lalolina to Dyniowa wersja standardowej Karoliny - logopedycznie dluga przed nami jeszcze droga ku doskonalosci :-)

      Delete
  2. A moze Dynia teskni za Rubenitem i tak to sobie odbija.... Nie zazdroszcze porankow!

    ReplyDelete
    Replies
    1. O! To jest dobry trop. Ten tunel, to La Manche II i Liski kopią pod komendę Dyni, co by na Święta mogła zdążyć się zobaczyć Rubenitem!

      Delete
  3. Kaczko, kocham Cie! Na odleglosc i platonicznie, ale za to z regularnoscia porownywalna (i kontrolowalna, czy to prawdziwe slowo?) do czestotliwosci notek.
    Pozdro z tropikow,
    Hawajowa mama

    ReplyDelete
  4. I znowu! Znowu! Przy ostatnim paragrafie zmoczyłam ekran! o za czwartkowy poranek, no! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bebeluszku, nie tylko Ty masz ten problem. Mój monitor też jest już na skraju załamania nerwowego. Kaczka przechodzi samą siebie :-))

      Delete
    2. Lepsze już na koncie zera,
      niż bez Kaczki blogosfera!

      Delete
    3. Fszyskie jesteście jakoś dziwnie zbudowane. Ale teraz zaczyna mi świtać, czemu ach! czemu - żadną miarą - nie jestem w stanie utrzymać na tyłku ani jednych rajstop. Po prostu one są dla większości, co moczy się na ekran!!!
      I odeszła w dal, pełna żalu, bulwersacji i frustracji.

      Delete
    4. Moje waterloo, kup o rozmiar większe! Komfort gwarantowany. Pozdro od uzależnionej od Kaczki i rajtek (wydało się!) ;)

      Delete
  5. Wow! Dynia jest idealną reprezentatntką płci żęńskiej i już od najmłodszych lat jasno i klarownie ukazuje , co to znaczy, będzie znaczyć itp, w całej okazałości. A zatem strzeż się populacjo ludzka, a TY droga rodzicielko, powiereza nabierrz nosem i powoli wypuszczaj ustami - pomaga, aby złącza w mózu nieco ochłodzić i nie doiprowadzić do samozapalenia.
    No! A rezolutne Liski po prostu są...... KOCHANE W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI.
    BUZIAKI!

    ReplyDelete
  6. Oj, ależ literówk się wkradło - sorrki. Szybciutka errata: powietrza, w mózgu, nie doprowadzić, Rezolutne Liski...
    Za szybko kliknęło mi się enter!
    Buziaki

    ReplyDelete
  7. jak to nie dysponujesz peruką Pocahontas i zestawem klipsów na cito?! oj matka, matka daj jej cos na drogę czego Lalolina nie ma, niechże zaszpanuje, bo ja wiem, łowicką kiecką albo góralskim kapeluszem (chociaż mniemam, że brygadzie Rezolutnych Lisków lepiej przydałaby się ciupaga ) ;P

    ReplyDelete
  8. Kaczko... jesteś moją kokainą:)

    ReplyDelete
  9. Przygody Dyni wśród Rezolutnych Lisków robią mi dzień, że tak powiem nie po polsku ;)

    ReplyDelete
  10. :-D
    Lisek Agresor może peruczkę przywdziewa, a jest faktycznie złotowłosym cherubinkiem?
    Trza okazanie powtórzyć! ;-)
    Tylko czy wszystkie matki zgodzą się na odkłaczenie pociech? Hmmm, można jednak popróbować ;-)

    ReplyDelete
  11. Liski kopią, Dynia komenderuje. Ubrudziła się dla niepoznaki ;)

    ReplyDelete
  12. Bolesne jest to,że choćby nie wiem jak się wytężać, to nie przygotuje się dziecka na wszystkie życiowe sytuacje - taki to ciężar.

    ReplyDelete
  13. Wizja kąsania po kostkach rozłożyła mnie na łopatki :-D

    ReplyDelete