Co Dynia wycięła w Brystolu?

[27-28 Jul 2013]

(...)
Przy sobocie dość spontanicznie pojechaliśmy na ryby.





Z melancholią zawiedzionych nadziei i niespełnionych przyrodniczych ambicji, zauważam, że Dynia nie gustuje w bliskich kontaktach z przyrodą ożywioną.
Ryba, od biedy, w wersji fish & chips, a nie wtedy, gdy szarżuje obijając sobie pysk o zbrojone szkło akwarium i nie sposób przewidzieć jakie ma intencje.
Słowem, tuńczyk najlepszym przyjacielem, gdy wystaje z kanapki.
Malkontent przyczepiłby się również do stopnia wykształcenia brystolskich zwierząt akwaryjnych. Płaszczki miały chlapać na komendę, ale im się nie chciało.
Ośmiornica Priscilla zamiast odkręcać słoik z mrożonym krabem, próbowała wciągnąć do akwarium słoik wraz z personelem. Słoik wciąż pewnie leży na dnie, krab się rozmraża, personel na szczęście na czas wyswobodził się z mięsistego uścisku.
(Ciekawe, czy do usunięcia słoika z dna używa się innej tresowanej ośmiornicy, czy makreli, która potrafi aportować i przyświeca sobie meduzą?)
Priscilla może i ma rozum rozmiaru małego dziecka, ale czy to aby na pewno komplement?
Odstąpiliśmy zatem od szczegółowego zwiedzania otchłani i topieli i wyszliśmy na światło dzienne szukać Gromita.
(Dynia utrzymuje, że największą atrakcją akwarium była maszyna do wyciskania memorabiliów na jednopensowych monetach, ale Norweskiemu bardzo się podobało.
Wniosek? Można prowadzać tam dzieci.)
Nie przewidzieliśmy, że na zewnątrz trwa próba generalna zniszczenia Sodomy i Gomory – Dni Morza 2013.
Piwo, buła, fryta, smażelina i uryna.
Część Gromitów ewakuowano, część zdewastowano, części nie sposób było dostrzeć wśród ludzkich nóg, nagich torsów i głów.
Acz, co znaleźliśmy to nasze.


Przy dziewiątym (z osiemdziesięciu) przepłoszyła nas ulewa.
Spora pokusa, by wrócić i szukać dalej.


©kaczka
13 comments on "Co Dynia wycięła w Brystolu?"
  1. Skomentowałabym jakoś mądrze, gdyby mi upał nie wypalił dziury w czaszce.
    Niezwykle chłodzący tekst. Dziękuję.
    :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cala przyjemnosc po naszej stronie :-)

      Delete
  2. Kocham Bristol i Gromita :))
    AgaPoznan kiedys AgaBristol ;P
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wydaje mi sie, ze mozna lubic Bristol, ale musimy sie przekonac jeszcze raz, gdy nie bedzie ludzkiej masy :-)

      Delete
    2. Hi hi hi koniecznie tak zrobcie !:)
      Aga

      Delete
  3. no nie ...blizej nas juz nie bedziecie :) a kawa z Qoopka to gdzie? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po pierwsze, trwalam w glupim przekonaniu, ze Qoopka jest z Cardiff! Czemu, ach, czemu?
      Po drugie, przeciez zostalo nam do znalezienia 70 Gromitow! Kawa i mrozony jogurt z Qoopka sie wcisnie miedzy jednym, a drugim Gromitem! Musowo!

      Delete
    2. :) ano Bristol :) jeszcze sie okaze, ze mieszkamy po sasiedzku
      jak tylko pozbedziemy sie $%^&* goraczki malej Q ruszamy na podboj Gromitow wiec kawa baaaaardzo chetnie :)

      Delete
  4. Jak Wam dobrze! U Was pada! A u nas żar leje się z nieba...
    Też zrobię sobie deszcz. Pod prysznicem:)

    red_adelka

    P.S. Niestety nie jestem w stanie myśleć o niczym, poza tym, że jest mi gorąco i o dostępnych sposobach zapobieżenie temuż.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas zawsze pada :-)
      Tydzien slonca byl niepokojacym wydarzeniem meteo. Szczesliwie wszystko wrocilo do normy i znow chadzamy pozawijani w kurtki przeciwdeszczowe :-)

      Delete
    2. Właśnie wróciłam z krótkich wakacji i zazdraszaczam. Deszczu.
      A ja myślałam, że żyję w klimacie umiarkowanym... Gdybym chciała urodzić się w Hiszpanii to bym się urodziła.
      red_adelka

      Delete
  5. Klaniam sie nisko z Bristolu. Stala podgladaczka jestem od dawna, od Qoopki tu wpadlam i.. przepadlam.I love Dynia.
    Sladem Gromitow podazamy i my. Szesnascie zaliczonych a zadnego z waszych nie mamy.Widac innymi drogami chadzamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ... szesnascie?! szacun!
      Nasze z okolic akwarium i wielkiej wody, chyba, ze je nocami przestawiaja dla zmylenia poszukiwaczy?
      Musimy wymienic sie notatkami :-)
      Rozowy, niekwestionowany ulubieniec Dyni ('Close Shave') stal w informacji turystycznej, zakladam tedy, ze spacerowalismy po centrum miasta, jednak przy takiej ilosci masy ludzkiej nie sposob stwierdzic, czy aby na pewno? :-)))

      Witamy! Kawy, herbaty, namiarow na Gromita?

      Delete