1053

[25 Feb 2012]

(...)
- Dyniu, powiedz: jabłko.
- Aplep.
- Jabłko?
- APLEP!

(...)
- ... i już wiadomo czemu wyginęły dinozaury... – Norweski dyskretnie kiwnął głową w kierunku masy dziecięcej, która jak ogromny fagocyt pełzała po podłodze wchłaniając to, co napotkała po drodze.
Balony, noworodki, kredki, materiały do ZPT, przedstawicieli własnego gatunku...
Wewnątrz masy darł się wyjątkowo wywrotny Rubenito w kostiumie prehistorycznego gada i w wybitnie rozmazanym nastroju.
- ... i dlaczego on jest dinozaurem skoro w ogłoszeniu stało: dżungla, Tarzan i Mowgli? – wysyczałam.
(Mało brakowało, a jako Mowgli wystąpiłaby Dynia [1].
Kompletny brak kooperacji przy nadziewaniu  kostiumu stylonowego tygrysa na podpince.)
- Jego ojciec upiera się, że to egzotyczna jaszczurka.
(Raczej Największy Deszczowiec (!))
- A Klaudyna w różówych skrzydełkach i piżamie w paski?
- Koliber.
- A ten tam w podkoszulce?
- Odmówił bycia zebrą.
- A nasza Dynia taka stylowa, prawdaż? Jakżeś ty ją w to w końcu ubrał?! Taki piękny bengalski tygrys!
- Tak. I z własnym sznyclem pod pachą. Nie pozwoliła sobie odebrać Peppy. I pereł.
- ... i od razu znalazła bufet. Zobacz, kradnie ciastka i kanapki. Interweniujemy?
- Zacznie się drzeć.
- ... i nie daj bóg, rozbierać z tygrysa w akcie protestu.
- ... mam pomysł, kaczko...
- ???
- ... w drugiej sali dają kawę.
- Wycofujemy się. Udawaj, że to nie nasz tygrys.

(...)


(...)
Poszłyśmy z Dynią na obrządki do katolików.
Drzwi zastąpił nam wikary, tenże sam, który zwykle chojnie dzieli się ze mną opowieściami o swoich dzieciach i wnukach (nie, nadal nie odważyłam się zapytać), i zapewnił, że skutkiem stypy, kongregacja odwołała obrządki.
Bardziej prawdopodobne, że dostrzegłszy nadchodzącą Dynię, kongregacja zabarykadowała się w świątyni, wstrzymała oddech i zgasiła światła.
Nastawiwszy się na duchowe przeżycia uderzyłyśmy tedy zastępczo do anglikanów [2].
U anglikanów popcorn, cola i film o Darwinie.
Dynię najbardziej poruszył nieograniczony dostęp do popcornu.

[1] Jeśli przyjąć, że dla potrzeb tej roli liczy się najbardziej nagość i zaniedbania w higienie osobistej.
[2] Wszystkie największe religie świata zostawiają nam regularnie w skrzynce na listy rozkład obrządków na jednej i tej samej, ekumenicznej kartce papieru. Miłe i wygodne.


©kaczka
18 comments on "1053"
  1. Strój tygrysowy wygląda masywnie i utrudnia podkradanie ciastek. Nie dałabym sobie tego założyć za żadne pieniądze:) Mania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rodzicielska nadgorliwosc, aby przypadkiem Dynia nie okazala sie pariasem. Nastepna impreze odpekamy w pizamie.
      Nic Dyni nie jest w stanie utrudnic podkradania ciastek :-)

      Delete
    2. ...ale piękny jest, naprawdę.

      Delete
  2. To zdjęcie z Rubenitowym dinozaurem w słonku przeurocze, aczkolwiek wygląda na to, że coś knują.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Knuja nieustannie. Pod koniec imprezy dobrali sie do prezentow solenizanta :-)

      Delete
  3. Piekny Tygrys!Jak prawdziwy! Ale swoja droga w Kiedze Dzungli ten tygrys to byla niezla szuja!

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ponadto kulawy i martwy :-)

      Delete
    2. To ja jakąś wylajtowioną wersję czytam dzieciom do poduszki, bo tam tylko podziobały go sępy i myknął do dżungli z podpalonym ogonem.

      Delete
  4. urocze pokraczki w tych strojach (na podpince). Dynia przy bufecie wspinająca się na paluszki - miszcz :) tak zupełnie jak gdyby nigdy nic... chaps.

    ReplyDelete
  5. Jestem w szoku. Myślałam,że ekumenizm to puste słowo, wymyślone na nieistniejące coś. A tu taka kartka w skrzynce...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ekumenizm, albo oszczednosc papieru :-)

      Delete
  6. Taaak. I ciekawe skąd w dżungli tyle balonów???
    A Tygrysica PIERWSZA KLASA!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaak. Do scenografii tez sie przyczepilam. Byly jednak zajecia w podgrupach, gdzie mlodziez mogla sobie powyklejac... starsza dziatwa kleila dzikie zwierzeta, a Dynia i Rubenito... model elektrowni jadrowej? :-)

      Delete
  7. Nie za gorąco jej? Słowiańskie przedszkola i szkoły, w których bywam są ogrzewane do obłędu, do siódmych potów, do temperatur właściwych nie tyle nawet dżungli, co Saharze (bo powietrze suche od centralnego ogrzewania). Czyżby w Waszej ochronce panowały normalne temperatury, takie w sam raz na sweter?
    agazpoznania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pod tygrysem byla prawie gola :-)
      Wedlug mnie na Wyspie panuja temperatury wylacznie na sweter.
      We wlasnym domu, ktory tutejszym zwyczajem nie jest nijak ocieplany, utrzymujemy z wysilkiem temperature osiemnastu stopni.

      Delete