1047

[19 Feb 2012]

(...)
Ospa, na szczęście, okazała się odrzutem z eksportu.
Kropka tu, kropka tam.
Trzy burrito, dwa jabłka, gofr z truskawkami, banan, opakowanie jagód...
Przyschło, zaschło.
Poszłyśmy przez wieś na czekoladę, bo Dynia źle znosi areszt domowy.
(- Szusszusszusszusszusszus... – mantrował hobbit snując się przez cały ranek z parą kaloszy pod pachą, by ostatecznie rozbić obóz pod drzwiami wyjściowymi. Święty by nie zdzierżył.)
Odrzutem z eksportu nie są natomiast Norweskie suchoty.

(...)
- ... czyli i  u was w Czarnogórze czerwone wstążki chronią przed urokiem i gusłem? – pytam, bo przy koszyku na dziecko ogromna, czerwona kokarda zupełnie od czapki. - ... interesujący przyczynek do europejskiej etnografii...
- Nie, kupiliśmy koszyk od polskiej rodziny.


©kaczka
26 comments on "1047"
  1. :D nie wiedziałaś? Dynia czerwonego nie miała? na wózku, na łóżeczku, na rączce? ;))) no i włosy,włosów absolutnie przed 1 urodzinami nie wolno obciąć. ale to już trochę musztarda po obiedzie, Dynia już duża, a przesądów dla 2 i trochęlatków nie kojarzę ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze sie liczy, ze przez rok Dyni nie kapalismy, dajmy na to, jako ochrona przed utopcami i syrenkami? :-)

      Delete
  2. A ja przy każdym sobie obiecuję, że tym razem przyczepię gdzieś w wózku czerwoną wstążeczkę i zanim się zdążę zebrać, już pora na spacerówkę ;-) Zdrowia dla Norweskiego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Norweski dziekuje. Wlasnie zdalam sobie sprawe, ze przeciez mamy czerwony wozek! Niby czerwony, bo jedynie czerwony byl w przecenie, ale widocznie podswiadomie strzeglam przed Zlym Okiem :-)

      Delete
  3. hahaha!!!! Może dlatego ubierali mnie namiętnie w czerwone rajstopki, seterki, spodenki i spódniczki....nienawidziłam i do dziś mi zostało. norweski niech nie udaje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Norweski kwili, ze nie udaje :-) kaczka w dziecinstwie byla ponoc omotana czerwona wstazeczka, bo Zle Oko zajrzalo do wozka i nawet pragmatyczna Rodzona Matka skapitulowala po siedemdziesieciu dwoch godzinach kaczego wycia.

      Delete
  4. Najgorsza czesc naszego wioskowego bytu, to wlasnie to, ze miedzy kwietniem a pazdziernikiem jak lodowy farmer zamkniety, to nie ma gdzie uderzyc na kawe i czekolade. Trzeba sie od razu wybierac do miasta. A moje dzieci jak tylko czuja swieze powietrze to juz stoja w kurtkach pod drzwiami. Niech ta wiosna juz nadchodzi...
    Lou

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jakze to! Lodow lodowy nie sprzedaje od wiosny do jesieni? Skleily mu sie strony w badaniach rynkowych?
      Nie jest najgorsza ta nasza wies... wychodzi, ze w mozemy wypic czekolade przynajmniej w trzech miejscach :-)

      Delete
    2. Tak to wlasnie wplywa na mnie 453-cia infekcja zatok w tym roku. Na mozg mi sie przerzucilo. Zamkniety oczywiscie od pazdziernika do kwietnia a nie na odwrot.
      L.

      Delete
    3. Zamyka i pewnie odlatuje na Bermudy? :-)

      Delete
  5. ha! Właśnie doznałam olśnienia dlaczego u Maszki jedyny słuszny kolor to czerwony! (Róże i błękity leżą zgodnie nietknięte.) Matka nie dopilnowała stosownego odguślenia i teraz dziecko nadrabia deficyty dzieciństwa. I to jak! Dziecko, które potrafi się rozbeczeć, bo ktoś na nie źle spojrzy, samo ruszyło w sklepową pielgrzymkę, zagadując każdą kompetentnie jej wyglądającą osobę: "Pszieplasiam, czi som tu czelfone majtki?!", wprawiając w osłupienie nie-sprzedawców, a w konsternację sprzedawców, bo im taka metrowa panna nijak nie konweniowała z sezonem studniówkowym.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zgadniesz, nie przewidzisz, nie zrozumiesz... u Dyni sezon na sukienki. Sukienke mozna zalozyc na wszystko :-) Szczegolnie, ze to sukienka z Peppa.

      Delete
  6. od polskiej, od polskiej, ale nie odwiązali, o! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zaczelam komentowac i wlasciwie wyszla mi notka. Wkleje powyzej :-)

      Delete
  7. Idąc tropem czerwonej wstążki i żółtej ciżemki- Norweskiemu jak nic bańki potrzebne. Może te z mleka?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Norweski jest tak chudy, ze wessaloby go do banki od mleka bezpowrotnie :-)
      Kiedys tlumaczylam Norweskiemu idee baniek. Zastygl z horrorem odmalowanym na twarzy. Od tamtej pory spi z jednym okiem otwartym. Na wszelki wypadek, gdyby przyszlo mi do glowy...

      Delete
    2. a gumowe? :)

      Delete
    3. Sa gumowe banki?!
      Dynia ma taki zestaw przyssawkowych osmiornic do kapieli... moze godnie zastapia banki? :-)

      Delete
    4. Rzadko się roześmiewam na głos przy komputerze, jednak 90% tego rzadko należy do Kaczki. Wessałoby horror i oko hehehehe, nie mogę..
      M chadza do masażysty ze swoimi biednymi korporacyjno-samochodowymi plecami, a ten masażysta jest też kręgarzem i gumowym bańkarzem (autokorekta i podkreśla i chce zamienić na bakłażanem) i on stawia te gumowe bańki w ramach masażu, a M nie dyskutuje. Też bym nie dyskutowała, leżąc na stole człowieka, który zna takie miejsca w moim ciele od ruszania których by mnie pokręciło. Po każdej wizycie M wygląda jak anioł północy /znachor ma najwyraźniej duszę artystyczną/ a na czwartkowym basenie rozpowiada zainteresowanym sinymi pręgami na plecach, że mi znowu podpadł.

      Delete
    5. Sine pregi?! Norweski ma intuicje :-)

      Delete
    6. No bo jak ta gumowa bania zasysa to on wtedy, ten znachor, jedzie tą banią przez całe plecy taką łukowatą linią i potem M ma autentyczne skrzydła z krwiaków, super nie? A ja muszę przemykać pod powierzchnią wody. Nie wiem co to daje, nie znam się na bańkach.

      Delete
    7. W ramach przemocy domowej wyslalam Norweskiego na pilates :-)

      Delete
    8. A czy to prawda, że pilates to takie podnieś nóżkę, policz do trzydziestu, opuść nóżkę zegnij rączkę, a potem człowiek następnego dnia zdziwiony i poskręcany w faworek kwasem i zakwasem?

      Delete
    9. Tak. W piatki, tydzien w tydzien jestem tego najzywszym dowodem. Najzywszym brzmi w tym kontekscie szczegolnie glupio :-)

      Delete
    10. Muszę spróbować, bo to jakieś abstrakcyjne kuriozum. Wszyscy do tej pory wypytani przedstawiają podejrzanie zgodną wersję. Zostanę pilatesowym myth busterem i pojutrze dam znać.

      Delete
    11. Eeee, zadne kuriozum. Troche gimnastyki korekcyjnej, troche cwiczen izometrycznych, elementy baletu (bez koniecznosci podrygiwania w pointach, ale to moze byc lokalna odmiana, bo instruktorka jest baletnica i tancerka). Stare prawdy w nowym opakowaniu :-)

      Delete