1051-1052

[23-24 Feb 2012]

(...)
Własnego zdania Dynia ma w naddatku.
Ten surplus można by eksportować do krajów o niskim poczuciu samostanowienia.
- Rajtki w paski, czy w kropki?
Ni w paski, ni w kropki.
Dynia wyciąga z szuflady kostium kąpielowy i obstaje, że to jej odzież wyjściowa.
- Buty, czy kalosze?
Z kostiumem kąpielowym, kaczko, najlepiej konweniują kapcie.
- Wózek, czy per pedes?
Dynia chce być niesiona w lektyce.
- W lewo, czy w prawo?
Dynia tkwi w stuporze.
- Marchewka, czy kalafior?
Dynia chce ryżu.
Ommmmmmmmmm...

(...)
Dentysta.
Dentysta zaimponował Dyni wyborem napojów, kolekcją klocków, archiwum prasy dziecięcej i przyciskami telewizora ustawionego, wielce nieroztropnie, na wyciągnięcie ręki.
Zachodzę w głowę, skąd wziął się mój optymizm, że Dynia, która nie pozwala nam zajrzeć w dziób, otworzy go przed obcymi?
Doprawdy, kaczko!

Wyczerpawszy konwencjonalne metody negocjacji, gdy zawiodły próby przekupstwa, a dentysta prawie stracił palec, Dynię zbadano ‘na nietoperza’.
Jedynie wisząc głową w dół, na ułamek sekundy przestała zaciskać szczęki jak wściekły mastiff.
- A, B, C, D. – oznajmił spocony dentysta, gdy odzyskał lusterko. Mógł zełgać, no bo kto się odważy potwierdzić?
Mój optymizm każe mi wierzyć, że Dynia na pewno się obłaskawi na wypadek bliższych kontaktów z tą grupą zawodową w przyszłości.
Borowanie w zębach pacjenta wiszącego na trapezie prawdopodobnie nie jest standardową procedurą medyczną.


©kaczka
11 comments on "1051-1052"
  1. cos podobnego rosnie i tutaj:)

    ReplyDelete
  2. I co? Zostawiasz jej wybór do końca czy stawiasz w końcu przed faktem dokonanym?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Stawiam przed faktem, ze wybor nie jest rozciagliwy jak guma w rajtkach. Albo kropki, albo paski. Tyle, ze ogarniecie przez Dynie tej brutalnej prawdy zajmuje wieki. Nawet dalajlama by sie spocil :-)

      Delete
    2. No właśnie o to pytam. Ja jak nie dzierżę to mówię "Mamusia rządzi" i wybieram za niego. Sprawdzam czy są jakieś lepsze sposoby. Chociaż nie wiem czy można chodziaczka porównywać z 4,5-latkiem. Hmm

      Delete
    3. Czy sa jakies lepsze sposoby? Nie wiem, ja tu po omacku. Jeszcze pewnie ten omacek sie na mnie zemsci :-)
      Nie ogarniam algorytmow Dyni. Dlaczego, na przyklad, rwie sobie wlosy z glowy, bo przesunelam lyzke o milimetr, a za chwile te sama lyzke sama przesuwa w to samo miejsce? Ludze sie, ze moze czteroipollatek wyjasnialby spiritus movens swoich poczynan, nawet jesli glupio :-) To zawsze wiecej informacji niz NOL! PEPPA! oraz SZUS!
      Najprosciej to byloby jednak w dyby i batozyc rozga.

      Delete
  3. L się zachciało dzisiaj róziowom bluzke z kotkiem, bo siostra ma pulower z hello kitty. Wygrzebałam z szafy bluzkę lilarusz(dupę) z dziewczynką(i tekstem I know you want me - masakra) i wręczam L przeczuwając aferę, a ta mała bestia mówi: ojej! dla mnie? Aaaaw, jesteś najlepsim psijacielem. Po czym wręczyła mi 5 groszy.
    Coś ostatnio słyszę takie zdania częściej i jak tu mówić że telewizja rodzi w dzieciach tylko adhd i agresję (:

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czy piec groszy to wplyw telewizji? Bo w naszej nikt nie wrecza :-)

      Delete
    2. L jest zafascynowana kupowaniem. Mówi na przykład tak: Mamusiu no oć idziemy kupić nieniondze.
      Albo: Tata musiś przynieść nienionszki, a mama iść mnie do skjepu a ja kupie lizaka (:
      No i zaczyna się, że po każdej reklamie leci do mnie i mówi: Mama! Musimi iść kupić.
      Na szczęście póki co wystarczy odpowiedzieć, że nie musimy i wtedy mówi: Acha tak, nie musimi.

      Delete
  4. Już kiedyś o tym pisałem, ale powtórzę. W czasach, kiedy Tygrysek był jeszcze Zupełnie_Małym_Tygryskiem wizyta u dentysty była nagroda za dobre zachowanie. Kiedy tylko coś próbowała zbroić słyszała "bo nie pójdziemy do dentysty". Sposób dobry, działał z powodzeniem wiele lat.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wzdycham w zachwycie! :-)
      Choc i w mojej rodzinie powiadaja, ze entuzjazm do wizyt ugasil we mnie trwale dopiero szkolny dentysta w LO.

      Delete