[166]

[29 Apr 2015]

(...)
Biskwit poszedł spać z licem nieskalanym.
Wstał ze śliwkową bułą na czole.
Misiek Zdzisiek™ nie ma alibi.
Zastraszeni świadkowie milczą.

(...)
Przetarg na freski wygrał Norweski.
Do spółki z Biskwitem.



(...)
Działo się to na placu zabaw.
Z kimś rozmawiałam. Czymś byłam zajęta.
Coś szarpnęło za poły mego odzienia.
Chciałem pani powiedzieć, że się z nią ożenię.’ – oznajmił mi szczerbaty młodzian ruchem głowy wskazując na Dynię. Dynia w tym czasie całkiem nieromantycznie zwisała z drabinek, nieświadoma zrękowin.
Nie czekając na mój komentarz, lakoniczny młodzian oddalił się ratować świat w przebraniu superbohatera.
Pozostałam pod wrażeniem.


 ©kaczka
29 comments on "[166]"
  1. Och, ach, no ba, cóż dodać..?! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Otoz wlasnie, milczalam, bo coz... :)

      Delete
  2. Ja Ci mówię, to zemsta Zdziśka za to wydziubane oko! Odczekał skubany i zaatakował w stosownym momencie. Jest motyw, brak alibi, winny!
    Superbohatera mieć za zięcia... no niektórzy to się potrafią ustawić w życiu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czy ja wiem? Taki superbohater zawsze wydawal mi sie organizacja non-profit i czy on poleczke powiesic potrafi? Czy ma czas powiesic poleczke, gdy tak ciagle ratuje ten swiat?

      Zdzisiek kruszeje w areszcie. Bedzie zeznawal.

      Delete
    2. Superbohater to po godzinach, a w dzień siedziałby w redakcji i drukował Twoje felietony. W końcu byśmy jaki pożytek miały z tego (o ile nie byłoby po niemiecku of kors).
      A półeczkę to na pstryknięcie palcami i wisi...Tak mi się w każdym razie wydaje, bo mój nie-superbohater musi mieć podanie o półeczkę jakiś miesiąc wcześniej, więc u superbohatera to chyba odwrotnie, nie?

      Delete
    3. Ze czytalby w myslach i wieszal te poleczki jeszcze zanim bym je do domu przyniosla? Ech, to byloby zycie!

      Delete
  3. Król jak malowany!
    Nadał by się świetnie do wklejenia w poczet, gdzieś pomiędzy Krzywoustym, a Łokietkiem :-))

    ReplyDelete
  4. Replies
    1. Troche tak Król Piratów, co nie?

      Delete
    2. Probowalam wydusic z Norweskiego, czym sie inspirowal, ale milczy :-)

      Delete
  5. Ach, jaki dobrze wychowany młodzian!
    (A na konterfekcie Norweski?)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Superbohater z kindersztuba :-)

      Trudno mi powiedziec,kto im pozowal, bo indagowani milcza, jak Misiek Zdzisiek. A kolczyk w uchu i kudlaty zarost na klacie zbijaja mnie z tropu.

      Delete
  6. Ty się nie śmiej, Kaczko! Te deklaracje czasem kończą się całkiem poważnie! ;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evi- nie strasz ! Dwie urocze sześciolatki zakomunikowały lekko na wspólnych wakacjach ze koniecznie ale to koniecznie muszą się ożenić z moim mężem. Które to szalał z nimi na wodzie i na lądzie. A dziś już mają po lat 16ście, więc wiesz...

      Delete
    2. Elzbietto, Pana Sierotke pod klucz! Na wszelki wypadek :-)

      Delete
  7. Jeśli to Norweski, to wygląda dokładnie tak, jak mój szef.
    Twój mąż ma jednak irokeza z korony, mój szef ma irokeza z irokeza w księżniczkowych kolorach. (Nie, nie złoto. Pink i lila).

    arbuz

    ReplyDelete
    Replies
    1. (I sie wyjasnilo!)
      Dynia bylaby oczarowana koafiura! Czy szef wymaga, zeby zespol go nasladowal?

      Delete
    2. To jest właśnie najlepsze, że nie! :-)
      Więc mamy panów w koszulach w drobną kratkę i pullundrach i również polary na sportowy t-shirt i jedwabne bluzki w pastelowych barwach.

      Przychodząc więc do pracy w Chucksach nie mam odczucia, że czynię zło i deprawuję młodzież ;-)

      arbuz

      Delete
    3. Ale tak, myślę, że Dynia znalazłaby z nim wspólną płaszczyznę estetyczną ;-)

      Delete
    4. Biorac pod uwage, ze Dynia lansuje sie w zlotych trampkach emitujacych swiatla LED... tak, to ta sama plaszczyzna :-)

      Delete
  8. A!
    I ogólnie wysuwam tezę, że Twoje dzieci z reguły albo chcą być natychmiast poślubione, albo porwane do wytulenia przez drużynę rozpędzonych Hiszpanek.

    arbuz

    ReplyDelete
    Replies
    1. Faktycznie! Otworzylas mi oczy. Pora na rozmowy dyscyplinujace :-)

      Delete
  9. Kalabria to chyba Włochy?
    Masz świetne dzieci i podziwiam Twój dystans do macierzyństwa, które cóż... nie jest łatwe!
    kwk

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chlone ten komplement jak gabka, ale mozliwe, ze ten dystans, jesli faktycznie go mam, to jedynie dzieki temu, ze mi sie takie fajne dzieci trafily :-)

      Delete
  10. kwk:
    :-))
    a ja nie mogłam właśnie zrozumieć, dlaczego Kaczka pisze Kalabria, kiedy ja miałam na myśli Katalonię ;-)))

    arbuz

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie turbuj sie. Znamy tu twoje sklonnosci do desigualu! :-)

      Delete
  11. Chciałam tylko dyskretnie przypomnieć, że Józek już dawno przesłał podobizne w celu matrymonialnym. Znaczy, matka przesłała :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pamietamy! Trzymamy reke na pulsie!

      Delete