[33]

[3 Feb 2014]

(...)
Trzydzieści pięć procent poparcia dla kaczki!

I wirtualny puchar!
Bardzo, bardzo doceniam!
(Mówią, że puchar przechodni, ale niech spróbują odebrać!)
A nowy temat TU.


Varia i wariacje

(...)
Biskwit sypia (jeśli sypia, bo do kwestii sypiania wciąż jeszcze nie podchodzi ortodoksyjnie) na ‘Lenina w mauzoleum’. Imaginujcie sobie. Leży taki Biskiwit na sztywno, ze zmarszczką na czole, obłożony rogalikiem poduszki. Leży niby w łóżku, ale tak naprawdę w gondoli wózka wstawionej do łóżka. I do tego  w dobry nastrój wprowadza go jedynie miarowe podnoszenie i opuszczanie przedniej części tej gondoli. Jeden kwadrans, dwa kwadranse, trzy kwadranse... Może to poprawia mu cyrkulację, dopływ krwi do półkul, perystaltykę wątpi? Nie można jednak wykluczyć, że domaga się tego, bo jest po prostu złośliwy.

(...)
Biskwit ma również słuch absolutny. Z odległości kilometra usłyszy, że odkręcam butelkę martini. Nie do końca wiem, czy próbuje udaremnić, czy domaga się udziałów?

(...)
Dzięki ‘naszej pani z Teksasu’ Dynia wprowadziła w domu nową tradycję błogosławieństwa przed posiłkiem.
Chwytamy się za ręce, pochylamy głowy, i...
Munch, munch, munch! ENJOY your lunch!

(…)
Najbliższy wolny termin u okulisty?
(- Gdyż widzi pani, dziecko powinno poddać się kontroli w grudniu, a w dodatku nadal zezuje, dlatego zależy mi żeby jednak natychmiast.)
Najbliższy wolny termin w maju. Pod koniec maja.
(Recepcjonistka z fakultetem google dot com tłumaczy mi w telefonie, że skoro dziecko z zezem to czemu się ciskam, do maja przecież ten zez nie zniknie, prawda?)

(...)
Na dziesięciu miejscowych internistów jedenastu robi w homeopatii i akupunkturze.
Holistyczna recepcjonistka wyjaśnia, że Frau Doktor (dysertacja z nauk medycznych wykonana w uniwersytecie w Syczuanie) przyjmuje z marszu.
Tylko proszę pamiętać, że w piątki do południa, bo po południu Frau Doktor otwiera czakramy.
Na receptę?

(...)
Dentysta.
Recepcjonistka u dentysty nie wykazała na razie żadnych umysłowych abberacji, ale dzień jeszcze młody, a wizyta dopiero za trzy tygodnie.

(...)
W rozmowach z Rubenitem nastąpiła zmiana formatu. Po uzyskaniu połączenia obie strony ukrywają się obecnie za kanapami  (mamy kanapę!) i stamtąd odmawiają nawiązania kontaktu. Na ekranie skype’a widać zatem dwie kanapy, które krzyczą, że nie będą za sobą rozmawiać. Sytuację ratuje Eduardo, który z zaskoczenia przykleja do kamery nos, ucho, oko, górne jedynki lub wojowniczego żółwia ninja. Po zakończeniu rozmowy Dynia wpada w histerię, gdyż miała w planach nie rozmawiać zza kanapy przez kolejne kilka godzin.

(...)
Dynia udowadnia również, że w poprzednim wcieleniu była Minotaurem.
Od dwóch miesięcy rysujemy spersonalizowane labirynty.
Labirynt musi łączyć dwa domy, a na trasie muszą występować w dowolnej kolejności: kot, owca, płot i pies Baskerville’ów.
Nie do końca rozumiem, Dyni nie straszny jest Darth Vader, ale hiperwentyluje się na widok narysowanego przeze mnie psa?
... po zastanowieniu...
Zna się na sztuce?

(...)
... i dlaczego nie zostanę blogerką lajfstajlową...
- ... niestety, ale po ten stół muszą pojechać państwo do następnej Ikei. U nas już nie ma.
- Był taki popularny?
- Nie, wręcz przeciwnie, zupełnie się nie sprzedawał. Część oddaliśmy Armii Zbawienia.


(...)
Podklejona filcem sąsiadka z Wyspy napisała, że w grudniu od szkwału runął płot między naszymi posesjami. Ich bieżącą a naszą byłą i nadal niezamieszkaną. Sąsiadka odczekała dwa tygodnie i udała się do Srajgencji wynajmu.
W Srajgencji powitano ją życzliwym ‘czego?!’, a w odpowiedzi na wyłuszczoną sprawę odpowiedziano: ‘Najemcy się przecież nie skarżą’.
Nie skarżą się, gdyż wyprowadzili się w październiku.
Zeznanie sąsiadki nie przekonuje Srajgencji.
Srajgencja tupie nóżką i utrzymuje, że nadal tam mieszkamy.

(...)
Gdy śpi ten Biskwit, to jest zasadniczo ładniejszy niż Lenin.
Foremny, emanujący łagodnością i spokojem.
Nie łuszczy się, nie ma pryszczy, nie obłazi.
Możliwe, nieskromnie zauważam, że nawet Anne Geddes dałaby się skusić.

©kaczka
35 comments on "[33]"
  1. Pierwsza! :)

    ha_lucynka

    ReplyDelete
  2. Biskwit dba o twoje bicepsy Kaczko, cobyś nie zapomniała jak się lata. Wszystko pod kontrolą.

    Jest kanapa! Fanfary! Bukuję bilet! Trzeba to oblać - martini z termosu, coby się Minotaur nie zorientował :)

    Oraz w mojej wsi, króluje "alternatywna medycyna chińska" oraz "ajuwerdyjska psychoterapia" - WTF? - pytałam, póki trzy wsie dalej nie odkryłam uniwersytetu w tej sprawie. Ekhem, chyba się zapiszę.

    Na zeza jedźcie do Polski. Mam wtyki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I bez zeza też zapraszamy!

      Gratuluję złotej wanienki! ;)

      Delete
    2. Martini w termosie. Kanapa czeka. Bedziemy zezowac.
      PandeMoniu, jestes pewna? My jestesmy wyjatkowo zerni :-)

      Delete
  3. Kaczko! I tak powinnaś się cieszyć- dziecięciem będąc odmawiałam spania, jeżeli nie były spełnione następujące warunki:
    leśna droga z korzeniami, wózek bez amortyzatorów, rytm 2:1 (dwa kroki w przód, dynamiczny krok do tyłu z szarpnięciem wózka. Biskwit jeszcze dla was łaskawy jest :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Od razu mi lepiej. Znalam tez takich, ktorzy musieli dziecko w samochodzie na wstecznym dookola osiedla. Do przodu nie dzialalo :-)

      Delete
  4. Bym się zdziwiła, gdybyś powiedziała, że do Lenina podobny!
    dlatego uspokoiłaś mnie ostatnim akapitem!

    domagam się zdjęcia śpiącego Biskwita, może mi się jego łagodność i spokój udzieli ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podrzuce.
      PS Mietowe rajtki wyladowaly :-)

      Delete
  5. Widziałaś? NAPRAWDĘ widziałaś Lenina? Na nieomal żywo?!

    Zawiść.
    I poszła zżymać się w kącie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie. Nigdy nie widzialam na zywo (sic!). Wyguglalam sobie Lenina. Ale szalenie mi sie marzy zazyc takich rosyjskich klimatow. Ku nieopisanej radosci odkrylam osiedlowy, rosyjski sklepik. Lenina nie maja, ale kilka innych skarbow i owszem.

      Delete
  6. A tak się cieszyłam,że podobają Ci się moje robótki... Niech to szlag!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, moze sie okazac, ze robie ci czarny PR :-)

      Delete
  7. Zawsze możecie sobie zbudować system lin i przekładni w celu poruszania Biskwitem bez udziału rąk.
    Natomiast co do medycyny, to właśnie wracam od laryngologa, wprawdzie tylko pro forma, ale jednak. Nie opiszę procesu zakładania sobie przez owego rozmaitych urządzeń na głowę w celu lepszego widzenia, bo było zbyt skomplikowanie, natomiast samo badanie wyglądało jak następuje: Słyszy pani? Noo, zazwyczaj tak. Acha! KONIEC, pieczątka, podpis, do widzenia.
    Ciekawe, jak się homeopatycznie bada ucho.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moglibysmy, ale Norweski stworzony do wyzszych celow. Obrazy i obrazki stoja wciaz pod scianami. Jesli zaczne go nekac to system lin i przekladni powstanie na osiemnaste urodziny Biskwita :-)
      Nie wiem, jak sie bada ucho, ale wiem, ze niektorzy wtykaja sobie w uszy plonace swieczki w celach leczniczych. Na wszelki wypadek bede unikac tutejszych laryngo :-)

      Delete
  8. Ależ Ty jesteś przecie blogerką lajfstajlową!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bezwzględnie. Jaki lajf, taki stajl.
      W każdym razie my z Tomaszową na to lecimy. Mówię za nią, bo wiem, że się ze mną zgodzi, c'nie?

      Delete
    2. Skoro lecicie to i ja rozwijam skrzydla :-)

      Delete
  9. Biskwit po prosu wie, co fajne ;)
    W Jako-o można kupić bieguny do łóżeczka, albo materiałową kołyskę na sprężynie (Federwiege). Oczywiście bez gwarancji, czy to biskwitowy sznyt.

    A w nurcie Anny Gedes ostatnio ta pani. (Mnie najbardziej zadziwił fakt, że istnieją dziecięcia, które plan sen potrafią realizować nawet na środku pokoju).
    http://deser.pl/deser/51,111858,15315128.html?i=0&bo=1&v=1&obxx=15315128

    arbuz

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wow!
      Dynie daloby sie udrapowac. Nic jej nie obudzi. Z Biskwitem gorsza sprawa. Chwilowo Biskwit gardzi lozeczkiem. Chce sypiac na jednej poduszce ze mna, od biedy w gondoli wozka ;-)

      Delete
  10. Moje starsze dziecko też wymagało bujania w gondoli wózka w pewnym wieku (zbliżonym do Biskwitowego). My mieliśmy taki patent: gondola zawisła na kiju, na uchach do noszenia, kij oparty na oparciach fotela i kanapy (mieliśmy kawalerkę i spaliśmy na sofie rozkładanej). Prawie przez sen jedną ręką można bujać nieświadomego podstępu małego terrorystę ;)
    Kinga

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bujac na boki? Bo Biskwit tylko gora-dol, skubaniec, co wymaga, kurcze blade, udzialu bicepsow.

      Delete
  11. Obie moje dziewczyny w okresie noworodkowym wyglądały jak Gollum. Zwracałam się więc do nich per "Smeagolku". ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moe... łzy mi w oczach stanęły i świeczki w nosie. MATKA! Rzężę.

      Delete
  12. Twój tekst o rurzach jest genialny! (Zagłosowałam z dwóch IP, czy to oszustwo? Ale to przypadek, naprawdę! Poza tym, nie mam w domu więcej IP.) Kaczko, bardzo się cieszę, że do Ciebie trafiłam. Wiem, schleimig dzisiaj, schleimig. Po prostu musiałam to z siebie wyrzucić, a że nie widzę tu nigdzie adresu mailowego, to wyszło, że publicznie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. :*
      Sa na tym swiecie rzeczy, ktorych w regulaminie nie przewidziala Fidrygauka :-)
      Dzieki ogromne! Zasiadaj w pierwszym rzedzie!

      Delete
  13. gondola jest nieoceniona, robiłam na drutach i kiwałam stopą (dzięki robótce nie miałam wrażenia marnowania czasu na samo bujanie :D) pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I ja probowalam stopa, ale Biskwit jest czujny i zyczy sobie, zeby gondola stala w lozeczku. Tak wysoko nie podniose nogi, sakreble!:-)

      Delete
  14. z tego, co pamiętam (z przekazów telewizyjnych, rzecz jasna), Lenin w mauzoleum również emanował spokojem i łagodnością. za życia zdaje się niekoniecznie, więc go skazali na wieczne emanowanie :)
    w telewizorze, zwłaszcza czarno-białym nie było widać żadnego obłażenia, więc to pewnie pomówienia są.
    pamiętam też swój szloch, smutek i ogromne wzruszenie, kiedy oglądałam* uroczystości pogrzebowe Breżniewa :), więc mogę nie być obiektywna.

    *byłam chora i siedziałam w domu, a to było jedyne, co dawali w TV i do tego takie piękne :) - oczywiście nie wiedziałam kim jest ten biedny pan, po którym tak wszyscy płaczą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dojrzewam do mysli, by odbyc pielgrzymke i porownac urode Biskwita z uroda Lenina :-)
      Jedno jest pewne na bank, Biskwit jest ladniejszy niz Brezniew.

      Delete
  15. Gratuluję wygranej! A nowy temat super jest...bo oczywiście chodzi o
    partykułę twierdzącą w jezyku niemieckim, nie? Idę pisać!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje!
      Szalenie sie ciesze, ze temat obudzil muzy poezji!

      Delete
  16. Popłakałam się ze śmiechu przy fragmencie o śpiącym Biskwicie (końcowy dopisek to już wisienka na torcie). Bo mój, wyobraź sobie, śpi na Draculę w trumnie. Czekam, aż zacznie miarowo przebierać pazurami jednej ręki ;). Może to w gruncie rzeczy podobna pozycja do Lenina w mauzoleum?

    ReplyDelete