1198-1200

 [10-13 Nov 2012]

(...)
Staruszeczka z kuszą długo trzęsła się w bezgłośnym śmiechu schowana w poduszkę powietrzną (nienaruszoną!), a łzy niewspółczucia ciekły jej ciurkiem po plecach.
A wszystko to dlatego, bo podzieliłam się refleksją, że czyż nie powinno wystarczyć mi dziesięć godzin jazdy po  bezdrożach hrabstwach – zimny łokieć, dwadzieścia mil na godzinę, ułani pierzchają sprzed maski, wyprzedzam elektryczne wózki inwalidzkie  - aby jeździć z autoryzacją?
Podobno, że może.
Jeśli zacznę jeździć bardziej po lewej i nie zatrzymywać się na środku skrzyżowania.
I gdy z dróg znikną ułani.

Do tego ostatniego mocno się przykładam.

(...)
Przeczytałam książkę, z której wynika, że trójęzyczność to nie frywolna odmiana dwujęzyczności, ale zupełnie inna jednostka chorobowa globalizacji.
Nie wiem, na ile wierzyć, na ile naprędce modyfikować własne metody, na ile autorka jest matką tygrysicą obserwującą nieustannie swe dziatki  przez weneckie lustro?
Trochę impas.
Tymczasem Dynia brnie w mowę tubylczą (MAJN PYKCZER!) wysadzaną pojedynczymi perłami Lecha, Czecha i Rusa.
- Pacan! ¬ - niesie z kąta z grochem [1].
Dowolna wariacja na temat przepraszam lub szczera krytyka.

[1] Demokracja, kolejna refleksja,  to nieporęczny system, gdy przychodzi tłumaczyć dziecinie, dlaczego nie może kazać ojcu klęczeć na grochu za odmowę dostępu do dóbr limitowanych.

(...)
Przechodzi przez nas kolejna infekcja.
Nie będę się upierać, że nowa.
Może ta sama z uaktualnionym oprogramowaniem?
Trzydzieści osiem i pięć oraz upiorny kaszel zeszło właśnie z sufitu, śpiewa  i tańczy, w ręku marakasy - opakowania kolorowych groszków (wyłudzone na status obłożnie chorego). Zatańczyło, padło na dywan po wyjątkowo udanym fouetté i próbuje odgryźć sobie stopę. W nocy wstało i recytowało alfabet.
Trzydzieści osiem i pięć oraz upiorny kaszel żywiłoby się paracetamolem w płynie o smaku syntetycznych truskawek, życzy sobie samodzielnie dozować sól morską do nosa w dezodorancie oraz ciska nią furia, gdy odłączyć ją od inhalatora. Nie uwierzyłabym, ale widziałam!
Przestała jeść [2].
Bezbłędnie odnajduje ponad setkę słów wyrażonych w obrazkach.
Miewa przebłyski samokrytyki.
Łączy [3].
Gdy knuje, układa usta w owal z obrazu Muncha.
Trochę się niepokoję, że mi wirus mutuje potomstwo.

[2] Nie żeby jej to zaszkodziło, ale nie jestem przyzwyczajona do dań
zwracanych [4]

[3] Before. After. 
After lakonicznie.


[4] Skoro o zwracaniu. Dżordż miał pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.
Ja też.

(...)
Gdzieś w australijskim interiorze przy autostradzie na Wiszącą Skałę...


(...)
Nie proś Rapunzel o przedziałek.
Reklamacji zakład nie uwzględnia.


©kaczka
32 comments on "1198-1200"
  1. Ha! Wiewiór odbył dzisiaj pierwszą jazdę. Nawet na czerwonych pozwolili mu się zatrzymać. Samemu ;)

    Podoba mi się ten piwny silos na Wiszącej Skarpie.

    Ale, że co proponuje matka-tygrysica-trzyjęzyczna. Nurtuje mnie to, przyszłościowo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przy dwudziestu milach na godzine nigdy nie mam problemu z czerwonym swiatlem.
      Matka tygrysica proponuje utrwalic najpierw mowe rodzicow, ograniczyc kontakty z jezykiem glownym do trzeciego, czwartego roku zycia, zbombardowac chinskim i francuskim, wynajac studentow do zabaw z dziecmi dwa razy w tygodniu, nagrywac i filmowac, czytac regularnie dziecku, a w kontaktach towarzyskich uchodzic za gbura, bo rozmawiac z dzieckiem wylacznie w swoim jezyku.
      No i klops.
      Jednoczesnie jest tak malo danych na temat trojezycznych, a jesli sa to pochowane po akademickich archiwach, ze tak naprawde nie wiadomo, czy istnieja jakies reguly postepowania.
      Ale najbardziej dalo mi przez mozg, ze nasze dziecko zmaga sie w sumie z siedmioma jezykami! Jezyk A, Jezyk B, Jezyk C, Jezyk ABC oraz podwojne kombinacje. :-)
      A ksiazke, bez obaw, wypozycze, gdy nadejdzie TA pora! :-)

      Delete
    2. W sumie, to wychowuję sama siebie trójęzycznie :) bez studentów i filmowej inwigilacji.

      Myślałam, że konwersacje z potomkami tylko w języku własnym to święta świętość nienaruszalna. Tylko, co zrobić jak się nawet z samym sobą nie rozmawia w Muttersprache?

      A Norweski w wiślanym narzeczu też nadaje? Nie wierzę.

      Delete
    3. Nienaruszalna podrecznikowo, a w zyciu wiadomo...
      Norweski w nadwislanskim popisuje sie jedyna fraza 'to jest album' :-)

      Delete
  2. Jak patrze na ten przedziałek to myślę, ze czas Kaczko na syna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-)))
      Dwie lewe rece kaczki. Moglabym rzec, ze model sie wiercil, ale jak raz siedzial prosto uprzedzony, ze dla urody trzeba cierpiec.

      Delete
    2. A myślałem, że tylko mnie wychodzą takie przedziałki :)
      Pozdrawiam,
      i odporności życzę, na infekcje :)

      Delete
  3. o tak, o tak, wynajmijcie jeszcze francuską pokojówkę i chińską nianię! niech się dziecko uczy! i niech wie, że z trzema językami miało łatwo!

    tatuś układał fryzurkę?

    nie chorować tam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mamusia. I to dopiero porazka. Fryzjerke tez trzeba zatrudnic.

      Delete
    2. to może jakąś Hiszpankę, bo to też przydatny język

      Delete
    3. Od hiszpanskiego jest Rubenito. Juz stracilam nadzieje, ze Dynita nazwie kiedys jakikolwiek ciek wodny inaczej niz 'agua' :-)

      Delete
    4. o pardą. no to ja nie wiem, skąd ta fryzjerka ma być. wszystkie języki już obstawione.
      to może tak swojsko, Ukrainka? Rosjanka? Dynita będzie miała wtedy jeszcze jaśniejsze włosy

      Delete
  4. Olej trójjęzycznośc - najważniejsze, że klnie po polsku. Ciesz się, że ma temperaturę i smarki zielone wyłażą jej z nosa. Ile ja bym za te wyłażące smarki i temperature dała!!! Pani Prezes wygląda ja zoombi, zero temperatury, zero smarków na żewnątrz a w środku zapalenie oskrzeli. Tylko te zimne łapki mi zawsze dają do myślenia. Czuję sie jak naciągacz, jak idę do lekarza, a po wyjściu z takim rozpoznaniem mam kaca, że tak długo czekałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ma temperature, ale ilez mozna miec!
      Wydalo sie, ze Rubenito cos rozwloczy.
      Spi teraz oparta o podrecznik BHP, a ja chetnie bym dolaczyla, gdyby nie jutrzejszy egzamin i dwiescie dalszych stron o urwanych rekach i nogach.

      Delete
    2. Hmmm Te urwane ręce i nogi +bakterie dają do myślenia. Bomby biologiczne produkujesz??

      Delete
    3. Nie. To wylacznie subtelne poczucie humoru inspektorow BHP :-)
      ... i wyciagali go po kawalku z tej snopowiazalki... lub ... zlamal reke w trzydziestu pieciu miejscach...
      O dziwo, w kazdym kraju!

      Delete
    4. trzymam kciuki za ten egzamin ;-)

      Delete
  5. ha ha ha, mówisz Kaczko do Norweskiego - pacan? :D
    wiki

    ReplyDelete
  6. jedyna rada - wiecej potomkow - przy trojeczce nie mam sily czytac ksiazek o jezykach( moje tylko dwoma wladaja, no trzeci w szkole) - gburami w tubylczym towarzystwie jestem od lat 7 i co tam nawet to lubie.
    serdecznosci sle, i zdrowia zycze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiecej potomkow, wiecej zarazkow - zabiloby mnie na smierc :-)

      Delete
  7. OMG, stoi u mnie ta ksiazka na polce i patrzy z wyrzutem. Przebrnelam mniej wiecej do rozdzialu o tym jak wazne jest nadanie dziecku odpowiedniego imienia (???), a potem juz nie chcialo mi sie czytac ich rodzinnych anegdotek. Zwlaszcza dobijaly mnie przyklady w tabelkach, po chinsku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trudno przebrnac przez dialogi.
      I czemu ona tych studentow zatrudniala zamiast zabrac dzieci na plac zabaw?
      (???)

      Delete
  8. Bardzo madry ( i dlugi) post splodzilam o zaleznosciach miedzy jezykami A, B i C...i wywalilo !
    W telegraficznym skrocie : zostalo duze "B" z malym "a".

    o plasterkach cytryny w skarpecie przypomne :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Probowalam!
      Najdluzszy czas pobytu plasterka w skarpecie - dwanascie sekund.

      Przybic hufnalem?
      :-)))

      Delete
  9. Trzy guwernantki nająć od razu! Co tam jedna! Żeby uczyły bawić śpiewem, tańcem, pięknym poetyckim słowem. W językach wielu ;).

    Przedziałek taki... oryginalny!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W jezykach wielu najlepiej ugrofinskich :-)

      Delete
  10. Ja, jesli mozna tez swoje 3 pensy dorzuce ( po pensie na jezyk). Poznalam kilka lat temu dziewczynke , na "balu" urodzinowym pieciolatki. Otoz ta dziewczykna bardzo mi zapadla w pamiec, bo nieco inaczej, powiedzialabym, duzo doroslej sie zachowywala. Gdy uslyszalam " Oo, zielone jabluszko!" powiedzane piekna polszczyzna to pomyslalam, ze to majaki od tego wina co go nie wypilam, bo o zadnych polskich dzieciach na liscie gosci, oprocz wlasnego, nie slyszalam. Poza tym, owa dziewczynka byla z gluchoniemym tata z Jamajki, z ktorym sobie "migala" w miedzyczasie. Matka Polka- jak sie wyjasnilo- tez gluchoniema! Piekny polski corki byl bezposrednia zasluga babci i jej dluuuugggggich i czestych wizyt, ku rozpaczy ziecia. Biegly po angielski- zasluga miejscowej szkoly i TV. To wszystko w wieku lat pieciu. Czyli, ze wszystko sie da, jak sie chce, trzeba tylko koszty przekalkulowac. Zielona Karta dla Bawarskich Cioteczek?
    Jestem pewna, ze Dynia da rade. Ja juz jej zazdroszcze tych trzech jezykow.
    Pozdrawiam,
    akulka
    PS
    Musze sie jeszcze wczytac w poprzedni wpis, jak wysylac, zeby sie sprawiedliwie wszytkim dostalo. Jest na to jakis system?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Akulko, nie musi byc bardzo sprawiedliwie, nie musi byc dla wszystkich. Moge podpowiedziec, ze
      mozna skrzyknac kilka osob i obstawic jedna rodzinke. I bedzie w sam raz!

      O bawarski sie nie martwie. Cioteczki zywemu nie przepuszcza. Dynia sie nie wymiga :-)

      Historia przepiekna.
      Zawsze mnie zastanawia, czy migany jamajski jest identyczny z miganym polskim, czy trzeba sie uczyc od nowa? :-)))

      Delete
    2. Juz zaczelam pakowanie! Przedwstepn! Znaczy pudelko stoi na srodku pokoju*

      A co do miganego jamajskiego, to jest on zupelnie inny od polskiego i jest to raczej amerykanska wersja. Rzecz jasna amerykanski migany jest inny od brytjskiego, coby zbyt latwo nie bylo. O ironio amerykanski migany zostal stworzny na bazie francuskiego!
      Niestety nie znam zadnego miganego, ale ze mam znajomych tlumaczy, to sie dzis moge troche powymadrzac :)
      akulka

      Delete
  11. Nanana! Coś dla Ciebie mam! :D
    funita.blogspot.com/2012/11/dwudziesta-druga-kuchnia-i-dwadziescia.html

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie omieszkam! Niech tylko sie wyspie :-)))

      Delete