[295]

[5 Sep 2016]

cdn.

[Tu nastąpiła przerwa wywołana  rozwodem. Dzieciny postanowiły się rozstać i zamieszkać w osobnych celach. Przez to składzik na szczotki, z fantazją nazywany ‘Pokojem gościnnym’, może i nadal wygląda jak składzik na szczotki, ale zmienił nazwę na ‘Pokój Dyni’, a skuteczny rebranding to jak wiadomo, potężne narzędzie marketingu.
Przesunęliśmy zatem kilka łóżek, przenieśliśmy na plecach trzy komody, zatrzasnęliśmy się w wersalce i asystowaliśmy przy podziale majątku, ratując się  salomonowym: ‘To może przetniemy?’ (Barbie, misia, ulubiony długopis, doniczkę z kaktusem, itp.) A wszystko po to, żeby wieczorem, po całym dniu tortury, usłyszeć, że Biskwit nie może zasnąć bez Dyni, a Dynia
nie zmruży oka bez Biskwita! Dodatkowo, złudzenia, że ta konfiguracja (każdy kurdupel zamknięty we własnym M-1) przyczyni się do wygładzenia fałd powszedniego chaosu, straciłam dość szybko. Za drzwiami każdego eM chaos hula jak przedtem, a żeby go zasłonić trzeba teraz napierać na dwie pary drzwi, zamiast jak wcześniej, na jedne. Pomijam, najazdy, napaście i  akty naruszania kontrolowanej przestrzeni powietrznej, jak również próby uprowadzenia (Misiek Zdzisiek wynoszony w damskiej torebce pod warstwą majtek i plikiem papierowych dolarów ) oraz prawdziwy kidnapping (porywacz tak skutecznie ukrył kucyka Pony, że sam, jak dotąd, nie potrafi do niego trafić).
Nie opłaciło się, nie idźcie tą drogą! 

Dla mnie już za późno, bo ze względu na wiotki kręgosłup odmawiam ponownego przesuwania łóżek, przenoszenia na plecach trzech komód i zatrzaskiwania się w szczękach wersalki!]

cdn.

Zanim jednak nastąpi ciąg dalszy, pozwólcie, P.T. Czytelnicy, że znów wyskoczę Wam z lodówki.
Na główkę.
Na głęboką wodę!
Mam dwie wiadomości.
O dziwo, obie dobre!

Pierwsza wiadomość to ta, że w najnowszym kwartalniku literackim Wyspa ukazało się właśnie moje zwycięskie opowiadanie o Kresach. Drukiem! W kategorii: Proza!
(Jestem p r o z a i c z k ą!)

Druga, jeszcze lepsza wiadomość: wczoraj w ramach Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania ogłoszono nominacje do nagrody głównej w konkursie na najlepsze polskie opowiadanie 2016 roku. Z ponad trzystu tekstów wybrano piętnaście. W tym moje!
(Wody! Bromu!)
Rozstrzygnięcie w październiku, ale juz dziś wiadomo, że wszystkie nominowane teksty ukażą się  drukiem w antologii pokonkursowej, o czym donoszę, gdyby ktoś był zainteresowany tym, co może zdarzyć się 2 maja 2018, o czwartej rano, w Bydgoszczy...
Tymczasem, dozgonne wyrazy wdzieczności dla mej Niezłomnej i Nieustraszonej Grupy Wsparcia, która wierzy we mnie bardziej niźli ja sama potrafię uwierzyć.
 (Nie od dziś wiadomo, że gdybym to ja była Kopernikiem, świat nadal byłby płaski i podparty zadem jednorożca.)

A ciąg dalszy lada chwila nastąpi.
Słowo!

 ©kaczka
35 comments on "[295]"
  1. Kaczka prozaiczka! Słusznie! Wszak z nikim innym i u nikogo innego proza życia nie smakuje tak jak u Kaczki! DUUUUMAAAA!

    Coś czuję, że kwartalnik Wyspa wysprzeda w tym kwartale cały nakład ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. kaczka brodzi w prozie zycia, wiec moze faktycznie, akurat na tym sie zna?
      Acz, glos z tylu glowy nadal, ze komus sie zgubila kartka z wlasciwym werdyktem...
      :*

      Delete
  2. Dlaczego? Dlaczego nie uczysz się na cudzych błędach? Azaliż nie widziałaś, że dzieci moje, władając osobistymi szefami na szczotki, najchętniej sypiają w jednej, tak iż nogi wystają na korytarz a pozostała część domu przypomina hotel Ryugyong w Pjongjangu?

    Za pozwoleniem: JA WIEDZIAŁAM, ŻE TAK BĘDZIE.

    I tak samo skomentuję doniesienia o splendorach, jakie spływają na Kaczkę (byle nie PO Kaczce!)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzialam, zrejestrowalam i przyrzeklam sobie, ze nie popelnie tego bledu. A potem wrocilam do domu i mnie tak ten Erefen otumanil, ze na wlasnych plecach przenioslam szafe!

      Tak, to jest rok kaczki! Chinczykom skleily sie kartki!

      Delete
  3. Gratulacje, Kaczko! I pokłony :D

    Myśl ma przy obrazowaniu przeprowadzki najpierw pobiegła do poczciwej Lisy z Bullerbyn, ale z szybkością światła powróciła do wielkiego wybuchu! Ha!

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje!
      Bullerbyn nie jest nam obce. Mlodziez wykoncypowala sobie ostatnio, ze polaczy sznurkiem balkon nasz i tych spod osmego w celu podawania sobie informacji. Na szczescie zanim ktokolwiek sie obwiesil na jakimkolwiek sznurku (a musialby to byc dosc dlugi sznurek), wyjasnilismy mlodziezy na czym polegaja esemesy :-)

      Delete
  4. O, ja! Gratulacje!!! Wspaniale!
    Uwielbiam Cię czytać, więc liczę na to, że kwartalnik Wyspa zamieni się w tygodnik i będziesz tam naczelną pisarką!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje!
      Jaka to kuszaca wizja, by tak zawodowo zajac sie pisaniem! Ale czy to nie jest zbyt demoralizujace? Syty prozaik bez gruzlicy i Weltszmercow, a do tego z funduszem emerytalnym? :-)

      Delete
    2. To nie demoralizacja Kaczko, to MOZLIWOSC!

      Lepiej pisac z pelnym bruchem
      niz sie nosic z brudnym uchem!

      Delete
  5. A kwartalnik to taki ogolnodostepny, czy moze na salonach jedynie? Bo musze w te pedy zamowienie u Mamy zlozyc, wszak paczka nr 16487 niebawem przybedzie na - nomen omen - Wyspy!

    Ja to juz nie wiem, jak Ci gratulowac, bo sie chyba zaczynam powtarzac, ale ze pozno juz (21.00, Fruzia wlasnie padla), to juz sie nie wzniose raczej na slowotworcze wyzyny, coby z hukiem nie zaliczyc gleby, i napisze prosto - wielka jestes!!! :-)))

    Ps. Jak nam zaczna wydziwiac w agencji, ze pokoi dla drugiego potomka za malo mamy, to ich odesle tutaj, do Ciebie. Niech zobacza, jaka to trauma dla dzieci i rodzicow miec za duzo sypialni. Albo schowkow na szczotki. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Litermatko! Odpowiadam piktogramem: <3
      Kwartalnik, powiadaja, do nabycia w Empiku.

      PS W kwestii agencji, mam rozwiazanie! Wstawicie kolejna scianke dzialowa. Tego nas nauczylo zycie na Wyspach! Zawsze mozna podzielic jakis pokoj, wstawic prysznic do sypialni, a wreszcie prztyknac dobudowke :-)

      Delete
  6. Gdzie to kupić??? Bo w druku chcę mieć! Natentychmiast!

    ReplyDelete
  7. Piękna to będzie majówka!
    I na to konto wznoszę kaszubski kielich pełen ptasiego trunku :))

    Lepiej mieć facjatę kozy,
    niż nie czytać Kaczej prozy!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kaszubskim kielichem wznioslysmy toasty awansem :-)
      :*

      Delete
  8. To taka dobra rada, skoro już rozdzieliłaś dziewczyny każdą do swojego M1 to zaopatrz się w dobrą łopatę do śniegu, coby odgruzować drzwi od czasu do czas - ja tak robię, wchodzę na klatkę schodową i toruję sobie scieżkę :)
    Reszty gratuluję po raz setny :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje!
      Nie wiem, naprawde nie wiem, czy jedna lopata da temu rade :-)

      Delete
  9. no i słusznie )))) gratulacje wielkie i ja osobiście czekam na papier )))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje! Papier wciaz dodaje prestizu :-)

      Delete
  10. A czy Ty tam jesteś, przy tym autobusie?
    ******
    No i natentychmiast dawać mi tu proszę to "w tym moje!"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ten autobus juz odjechal. To jacys prehistoryczni nominanci :-)

      Okaze tekst swiatu, niech wroci z redakcji, zeby nie straszyl moja nienachalna interpunkcja :-) i niech pyl emocji opadnie.

      Delete
  11. Gratulacje po raz kolejny i na pewno nie ostatni Kaczko-opowiadaczko. Jak widać na prawdziwym talencie zawsze i wszędzie się poznają:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje!
      Powiadaja, ze do trzech razy sztuka... Chyba nie wypada nalegac na wiecej znakow od Opatrznosci :-)

      Delete
    2. Zdecydowanie nie wypada nalegać!:)

      Delete
    3. Przebywasz w kregach zblizonych do, wiec biore to jako wiadomosc z pierwszej reki :-)

      Delete
  12. Trzymam Cię za słowo, prozaiczko:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prozaiczke mozna tez zlapac za slowo :-)

      Delete
  13. Kaczko, *(&^$#%^&, to ja tu czytam Cię, dławiąc się przy obiedzie składnią, wokabularzem, pomysłami i wykonaniem ogólnie (dławiąc się z ZACHWYTU, z braku powietrza! żeby nie było...) a Ty tu takie że w siebie nie wierzysz?!! Ja dechu (dychu?) od byle czego nie tracę.

    Wiesz.. czytam sobie czasem książki po angielsku, tak w ramach samorozwoju (bo w tym zakresie tom ciągle niedorozwój) i czasem co 5 słowo muszę w słowniku sprawdzać, tak bardzo nie rozumiem. No i u Ciebie, czytam w moim ojczystym języku, a czasem muszę co 5 słowo sprawdzać w słowniku... (Teraz, jak to napisałam, dotarło do mnie, że to niekoniecznie i nie tylko pochwała giętkości Twojego języka, ale poparcie mojego niedorozwoju języka własnego tym razem, upsss).

    [przerwa, bo mi kot w pogoni za drugim kotem wylał kawę - na dywan koloru kawa-z-mlekiem, ale jednak... nie mam kawy]

    W każdym razie, bo z torów wypadłam, bardzo trzymam kciuki za tę Bydgoszcz o 4 rano, w maju. I o!


















































































































    ReplyDelete
    Replies
    1. Ech, wiara w siebie moze nie jest az tak mizerna, ale mysl o tym, ze to pisanie takie niepowazne, ciagle do mnie wraca. No bo jakze to, ludzie lataja w kosmos, wykonuja* operacje na otwartym sercu i innych organach, ratuja swiat, albo wieloryby, a ja co? Pisze.
      Czy aby nie marnuje swojego czasu i czasu tych, ktorych tu lapie na slowo?

      I zal mi szalenie, bo do Wroclawia nijak nie dam rady dotrzec, a tam warsztaty z pisania. Moze po nich przestalabym sie czuc jak Nikifor prozy :-)

      (Resztka bardzo zimnej kawy i ja wznosze toast: Za Bydgoszcz! Moze uchwala rady miejskiej tego zacnego grodu, nominowani dostana dozywotnie znizki na przejazdy komunikacja miejska?)

      *niekoniecznie ci sami :-)

      Delete