[249]

[27 Feb 2016]

(...)
Pod pewnymi względami Biskwit nie jest kłopotliwym sublokatorem.
Pytany o preferencje żywieniowe, mówi ‘PYZZA’ i wymownie puka w chromowane drzwi zamrażarki, ale jeśli podać mu indyka w hinduskich przyprawach, z chińskimi warzywami, w sosie z tajskiego mleka kokosowego, z rosyjską kaszą gryczaną to również przekąsi.
Biskwit nie okupuje łazienki, mimo, że rozwinął niezdrową obsesję mycia zębów. W tym celu jednak pobiera szczotkę i pastę i oddala się pucować kły tak, by nie blokować innym dostępu do klozetu.
Biskwit ceni sobie zbiorowe rozrywki towarzyskie, ale nie miałby nic przeciwko temu, aby ulubiony szkocki serial edukacyjny nadawano mu przez dwadzieścia cztery godziny dziennie i żeby nikt mu w tym czasie nie zawracał głowy i żeby mógł się skupić na upiornej fabule. Od biedy, Biskwit może pójść na pewne ustępstwa i przełączyć się na telezakupy.
Biskwit nie musi wychodzić na dwór, by jeździć na hulajnodze. Biskwit może to robić w domu i nigdy nie zapomina o kasku.
Biskwit sprząta po sobie. Czasem na ochotnika wyrywa mi z rąk talerz, by pobiec z nim do kuchni i wrzucić go do zmywarki. ('Wrzucić' to niestety, nie jest przenośnia, ani inny środek stylistyczny. Domowa populacja porcelany powoli dzieli los dinozaurów.)
Biskwit, tak jakby wcale, ale to wcale, nie przejął się, że tydzień temu amputowano mu połowę rodziny. Posądzałam nawet Biskwita o brak uczuć wyższych.
Aż do dzisiaj.
Oto nagle zbliżając się ku ulicy prowadzącej do Przedszkola imienia świętego Wolfganga Słupnika (w prawo placówka, w lewo sklep z bułkami) Biskwit wpadł w überhisterię.
Z treści histerii wynikało, że jestem podłą matką, bo od tygodnia nie odbieram z placówki Dyni.
Braki w wokabularzu Biskwit wypełnił obfitą gestykulacją. Wygladał więc, jak metrowy model ‘Krzyku’ Muncha skrzyżowany z neapolitańskim przewodnikiem turystycznym, któremu rozbiegła się wycieczka.
Cóż, może to dowód, że Biskwit trochę lubi Dynię? A może po prostu po tygodniu moje reakcje na bodźce typu: wyskakiwanie zza  szafy w ciemnym korytarzu z głośnym ‘BUU!’, stały się zbyt przewidywalne?
Na szczęście, nie ma takiej überhisterii, na którą nie pomogłoby zażycie pączka lub drożdżówki.
Najlepiej obu.

(...)
Najmilszy Elektoracie!
Trzy kulki dla kaczki! I chwilami miejsce w pierwszej dziesiątce. I tyle życzliwych słów zewsząd. I tyle cudnych gestów.
Oooo, na przykład tu:



(Mimo, że kaczka nie jest szybka jak chart, rozkoszna jak mops, ani nawet wydajna jak cały przodek górników!)
Dziękuję!

Głosowanie trwa jeszcze przez dwa dni.

(...)
Ponieważ kaczka nie wyciąga wniosków, ani nie uczy się na własnych błędach oraz nie pamięta złego, kaczka pakuje właśnie Haribo, Biskwita i siebie i udaje się na Północ.
Siedem godzin.
Pociągiem.
Chuck Norris już dawno byłby się rozpłakał.

©kaczka
31 comments on "[249]"
  1. Nowomowa Gnojnej Wyściółki bawi mnie do łez :D


    PS.Kaczko droga, poproszę o wyjaśnienie JAK głosować, bom (ciemna) blondynka :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzikusko! Jesli ty, twoja rodzina, listonosz, dentysta i przypadkowi zakladnicy macie telefon z polska karta to (dobrowolnie lub pod nieznaczna presja) wpisujecie w tresc esemesa T11283 i wysylacie ten kod pod numer 7124
      Podobno przychodzi odpowiedz zwrotna z podziekowaniami (bez bukietu kwiatow :-) Z gory dziekuje, bo konkurencja nie spi i spycha kaczke z klifu.

      Delete
    2. A czy Kaczka się orientuje, czy można wysłać więcej niż jeden sms, jeżeli blogi startujące ( a przez głosującego ulubione ) występują w różnych działach konkursu?

      Delete
    3. Tak! Tu kaczka z Polnocy i w malignie

      Delete
  2. Jak: wyjeżdża? Na tydzień? Aby obstalowała w blogerze daty kolejnych publikacji? A może zabiera w podróż laptopa albo ma na miejscu?
    Na pewno ma.
    Niechże robi zeń użytek, tematów nie zabrali zabraknie, co nie?

    A jakby pod miano: Biskwit, podstawić: Piątek, pasowałoby idealnie! Zwłaszcza ta Pyzza. Przy głoskach zz wpycha język między zęby :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rodzine jedzie odbic, choc no wiesz, taka mysl, ze gdyby ich tam jeszcze zostawic na kilka lat... :-)))
      Lada dzien wraca, co dodatkowo czyni stezenie dziatek na metr kwadratowy pociagu i jednostek czasu spedzonego w zamknietym wagonie trudnym do zwizualizowania nawet dla tych, ktorzy zawodowo recenzuja horrory :-)

      Sa z tej samej planety! Piatek i Dynia. Czarno na bialym. Biskwit wlasnie pakuje rowerek i jeszcze kilka drobiazgow...

      Delete
  3. Kaczko, a "zagranica" jak moze glosowac?
    m.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Perswazją/ szantażem/ talentem dyplomatycznym skłaniając do głosowania mieszkających w Polsce krewnych i znajomych zagranicznego królika . Niestety.

      Delete
    2. Uhhh. doczytałam teraz :/
      Idę przekupić rodzinę w PL!

      Delete
  4. wysłane i potwierdzone, pozdrawiam Barbara

    ReplyDelete
  5. Chuck Norris versus D&B? Na sama mysl o tym, zal mi sie faceta robi. Jest bez szans.

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-))) Ale coz to byla za podroz! Opowiem!

      Delete
  6. Kaczko miła!
    Ale z zagranicy nie mogę wysłać :( Mimo, że polska karta w telefonie :(. Chyba, że kierunkowy przed 7124 trzeba...? Pomóż!

    ReplyDelete
    Replies
    1. O rety,nie wiem!Moze karta z blokada platnych smsow?

      Delete
  7. Poza tym mam najfajniejszych Czytelnikow na swiecie!jak zescie to uczynili, zem nagle w pierwszej dziesiatce???!jupijajej!dziekuje!

    ReplyDelete
  8. Jedziesz do mnie? :-)
    To ide po Mandelkranz do piekarni! :-D

    arbuz b.d.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Arbuzie, mam bawarska grype w pelnym rozkwicie! Naprawde nie chcialabys mnie przyjac w takim stanie pod swoj dach :-)
      Ale jesli zapraszasz...

      Delete
  9. Otoz... moze to maligna spowodowana bawarska goraczka, ale miga mi przed oczami, zesmy na dwunastym miejscu z ponad setka glosow! Szybsi od chartow! Cokolwiek los przyniesie dalej, czuje sie nadzwyczajnie wygrana! - to takie prowizoryczne podziekowania! :-) Niech opadnie mi goraczka, a wyraze sie skladniej!

    ReplyDelete
  10. Kaczko!
    Przyszłam w poniedziałek i przepadłam dla świata. Porzuciłam pranie, sprzatanie, gotowalam po lepkach. Dziec moj wytykal matczyna niekonsekwencje, ze niby jemu nie wolno a ja to cały dzien sie w ekran patrze. Przeczytalam i co ja mam teraz z zyciem zrobic? Bardzo Cie prosze o nowe wpisy bo strasznie mi sie nie chce sprzatac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kanno! Witaj!
      Ja tez sie migam dzisiaj od sciery. W efekcie, tadam, jest nowy wpis :)

      Delete
  11. Wiadomka, Czak to cienias! Nie dałby rady małej dziewczynce. Nie ma supermocy.
    A tak wogle, to fejm jest zasłużony - lata masowej produkcji endorfin u czytelników muszą być doceniane.

    Zdrowia! Nie gorączkuj się już.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki!
      Juz bylo lepiej, ale chyba poluzowalam adrenaline, bo ooo... znalazl sie ojciec dzieciom. I znowu cos strzyka!

      Delete
  12. Wysłałam. Licząc na kolejne rozdziały :) bo jak tu napisano powyżej - nie chce mi się sprzątać, wolę czytać :P
    Poza tym delektuję się myślą, że nie tylko ja tak mam. Bo moje dzieci,chociaż ciut starsze, to gdzieś tam blisko im z Biskwitem i Dynią.. A przynajmniej numery wycinali podobnego kalibru w owym czasie. Teraz też wycinają, bardziej wyrafinowane za to... Ech. I straszno i śmieszno... mam nadal :) Ale - lubię to! I lubię Cię Kaczko czytać! Więcej! Więcej!
    Pozdrawiam spod smogu i od Smoka Krk
    U.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To jest ta najfajniejsza fajnosc okolokonkursowa! Ujawniacze :-)
      Powiadasz, bac sie przyszlosci? Z lekiem spogladac? Bo, ze niby te 'wyrafinowane'... ratunku!

      Delete
  13. Witajcie w grupie częściowo Anonimowych Kaczkoholikow!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jestem Bebe. Jestem uzależniona od Kaczki.

      Delete
    2. Pacz! A bez konkursu na Bloga Roku 1410 bysmy sie chyba wszystkie nie poznaly! Niech zyje konkurs!

      Delete
    3. Jakich tam anonimowych! Ja się otwarcie do tego przyznaję :)

      Delete