[203]

[6 Sep 2015]

(...)
Minął pierwszy tydzień pośród Szwabskich Kluseczek.
Nazwa ta jest raczej nieadekwatna, bo wystarczy poczytać imiona nad wieszaczkami i natychmiast okazuje się, że placówka jest tak międzynarodowa jak poprzednia, a Szwabskich Aborygenów można policzyć tam na palcach jednej ręki.
(Najbardziej egzotyczna jest węgierska diaspora, której istnienia nie podejrzewałam. Grupa węgierskich matek zostawia rano dzieci, wychodzi z przedszkola i pogrąża się w dyskusji. Gdy wracam kilka godzin później wciąż tam stoją i dyskutują!)
Nadal spieramy się z Norweskim o grafikę nad wieszaczkiem Dyni.
Ja obstaję, że to bawarska budowla sakralna, on, że Sobór Błogosławionego Wasyla.
Już w drugim dniu uczęszczania do placówki, Dynia wymieniła ‘bye bye’ na ‘paka’ oraz ogarnęła ‘spasiba’, więc możliwe, że Sobór.
W trzecim dniu uczęszczania Dynia zapadła na katar (trzymajcie mnie!) oraz oznajmiła, że ma przyjaciół – konkretnie gromadkę mikrych, różnokolorowych, bezimiennych [1] chłopców, którzy w pudełkach ze Spajedermanem przynoszą proletariackie kanapki z szynki i ciemnego chleba. Zapytana, jak to się stało, że się zaprzyjaźniła tak hurtowo, wzruszyła ramionami i odrzekła ‘I told them from now on you are my friends’.
(Prawdopodobnie żaden nie odważył się zaprotestować.)
W czwartym dniu Dynia zażądała kanapek z szynką (‘chleb, masło, szynka, chleb’) oraz – szfak! – odkryła, że do placówki może dojeżdżać rowerem [2].
Podsumowując tydzień adaptacyjny: Dynia ma katar, Biskwit ma katar, a ja i Norweski gorączkę, ból gardła i przeczucie, że znowu stanowimy nowoodkryty ląd dla kolejnej partii szczepów chorób oddziecięcych.


[1] Dynia nie ma pamięci do imion.
[2] Znoszenie z pierwszego piętra roweru, wózka, Biskwita i Dyni przypomina zadanie z kozą, wilkiem i kapustą. Trzymanie wszystkich w piwnicy też nie ułatwia sprawy.

(...)
Sto lat, Norweski!
Dynia zamawiała.


 ©kaczka
16 comments on "[203]"
  1. Łączę się w bólu.
    Bólu infekcyjno - chorobowo - gorączkowem.
    Do mię lepi się wszystko, jak bum cyk cyk.
    Zatem zdrówka dla nas - zdrówka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki. Nawzajem. Na szczescie, infekcja okazala sie krotkoterminowa. Widac zostalo nam kilka przeciwcial z ubieglego roku przedszkolnego.

      Delete
  2. Niech Norweski łapie w sieć dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie omieszkalam przekierowac zyczen! Dzieki!

      Delete
  3. Sto laat i zdrowia na całą jesień!

    ReplyDelete
  4. O mammmma mia- zwizualizowałam sobie grupę Laokoona na schodach z rowerem, wózkiem i dwiema bardzo , bardzo energicznymi blondynkami i trzecią taką troszku nie wiedzieć czemu nerwową....

    Utulam - Ciebie terapeutycznie- Norweskiego frenetycznie po spajdermeńsku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzecia rozciagnieta miedzy parter a pierwsze pietro. Jak rumunska gimnastyczka :-)

      Utulonam! :*

      Delete
  5. Myślę, że Dynia jest femme fatale.Ta kobieta nie zginie:-)
    Smacznego Spider-Mana!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie obeszlo sie bez awantury, komu nalezy sie twarz Spajdermana. Tort byl niezly. Na szczescie Stefano upakowal pod tym niebianskim azzurro, rowniez jakies normalne lody. No i dobrze, ze Dynia jednak nie glosuje za Batmanem, bo wtedy lody z czego? Ze spalenizny? Z lukrecji? Z inkaustu osmiornicy?

      Delete
  6. Dla Norwegowie sto lat!!! Dla Was wszystkich zdrowia!!! ...wliczając Norweskiego z racji tych 100 ... :)
    może zdjęcie znaczka? Ocenimy gremialnie cóż tam autor miał na myśli :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki! Chyba zadzialalo! Odzylismy!
      Znaczek, i owszem, planuje pstryknac, ale ciagle nam tam jeszcze patrza na rece. Musze jakos podstepem :-)

      Delete
  7. skasuj ten wpis, ale obejrzyj prosze ten filmik.
    Europa a przede wszystkim Niemcy sa posrednio odpowiedzialne za smierc tego dziecka i jego 5 -letniego brata. I pewnie dziesiatek/setek/tysiecy innych dzieci. O dzieciach pozostawionych przez te setki tysiecy mlodych, przewazeni 20-30 letnich mezczyzn bez opieki pod bombami - oczywiscie nitk juz nie mysli (one sa przeciez daleko). O ile to w ogole sa uciekinierzy - a nie zwyczajna inwazja, co jest bardziej prawdopodobne.

    https://www.youtube.com/watch?v=QZUuoaq1MLM

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mogę przestać myśleć o zębach tego tatusia... dzieciakowi spodenki i podkoszulek, tatusiowi - zapewne kamizelka. I ta tania psychomanipulacja medialna. Przykre to i odrzucające. Wybacz, ale bardzo mnie poruszył Twój poprzedni wpis.

      Delete
    2. Mysle, ze ocenianie czyjejs decyzji o ucieczce z kraju pograzonego w wojnie na podstawie szczatkowych informacji jest ohydne.

      Dobrze, ze komentarze pod poprzednia notka zostaly wylaczone.

      arbuz

      Delete
    3. Anonimowie,
      W punktach:
      1. Za smierc dzieci odpowiedzialni sa dorosli.
      2. Ten blog nie jest platforma dla polemiki na temat polityki imigracyjnej, ani przyszlosci Europy, czy wszechswiata. Nigdy nie byl. Internet pelen jest miejsc, gdzie mozna sie wykazac, lub podzielic swoimi obawami.
      3. Wy nie mozecie przestac myslec o zebach, ja o dziecku. Wydaje mi sie, ze tu rozmijamy sie dosc fundamentalnie.
      4. Jesli pod postem nie zostawiam miejsca na komentarze, to nie dla tego, ze krawat wkrecil mi sie w klawiature, ale dlatego, ze temat naprawde chce pozostawic bez komentarzy.
      Jestem natomiast bardzo wdzieczna tym, ktorzy to uszanowali i odezwali sie do mnie w wiadomosciach prywatnych podpisujac sie przy tym ksywka lub imieniem, czasem nawet nazwiskiem.

      Niniejszym zamykam temat.

      Delete