[184]

[22 Jun 2015]

(...)
Czerwcowy wyż demograficzny - rocznik 2010 - skutkuje zmasowaną serią urodzinowych imprez kulturalno-towarzyskich oraz tym, że ich uczestnicy od tygodni wykazują objawy wstrząsu hiperglikemicznego.
Gdyby nimi potrząsać to sypałby się cukier w kostkach.
W ich żyłach pływają kraulem misie Haribo.
Nieletnie trzustki prokurują wyrzut. Sumienia. Nie tylko insuliny.
Odbieramy wczoraj z imprezy dwoje napalonych cukrem. Własne i cudze.
Własna jest Dynia. Cudzy – Spajderman w skali 1:2.
Coś tam knują na tylnym siedzeniu pod wpływem cukrowych opiatów.
- ... ucieknij ze mną – kusi Spajderman. – Zabiorę cie do Ameryki i się schowamy i się z tobą ożenię i będziemy mieszkać razem i nikt nas nie znajdzie.
- Dobra! – zgadza się Dynia. – Ale wrócimy na kolację?
Pragmatyczna.
Po tatusiu.

(...)
Bardzo nieżywa natura.



©kaczka
23 comments on "[184]"
  1. Natura - wypisz wymaluj Cezanne.
    A tak w ogóle to mialam Cie kopnac w kostke wzgledem Stefana, i sama zapomnialam. Niniejszym wiec kopie. Ostatnia szansa!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, wiadomo! F5, czyli Fynia lat 5 :-)
      (Tak podpisuja sie czlonkowie elitarnego klubu pieciolatkow, ktory powstal znienacka posrod Malpiatek. Jonasz ma przerabane - coz sie dziwic, z takim imieniem! - jako jedyny z bandy ma wciaz cztery lata.)

      Delete
  2. Zaraz zaczynam odkładać do skarpety, żebym miała na te wystawy artystyczne w najznamienitszych galeriach. I się zastanawiam, czy nie wystąpić z chęcią zakupu którejś z natur. Potem wczesne dzieła mogą być w cenie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie musisz do skarpety! Te dziela chodza za paczke Haribo :-)

      Delete
  3. Dynia - mistrzyni negocjacji :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te sama opinie otrzymalam na pismie podczas wywiadowki.
      No i nie wiem, cieszyc sie, czy zakopywac zloty pierscionek w ogrodku :-)

      Delete
  4. Dynia jak najwięksi mistrzowie holenderscy przemyca podprogowo przekaz o marności świata doczesnego i przemijaniu.

    ReplyDelete
  5. Czy to Kaczka przygnieciona owocami żywota?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak czerwona ( subtelna aluzja do buraczków) KACZKA z otwartym z wysilenia dziobem dźwiga na sobie ten cały kram. I ciągle ma zielono na /w głowie!

      Delete
    2. O rety! Kumy! Macie racje! Kaczka w buraczkach!

      Delete
  6. jak dobrze, że zabukowałam już bilet. Pierwsza w kolejce na Warsztaty z Dynią!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zapominaj o czterech godzinach zajec specjalnych z ceramiki! Sa tak wyjatkowe, ze lista oczekujacych, az ktos sie poslizgnie na skorce od banana i wypadnie z kolejki, liczy juz trzy osoby :-)

      Delete
  7. Zdaje się że i czterdzieści lat temu miał miejsce wyż demograficzny. Powiadam, to zaczyna być męczące, zwłaszcza że nie mamy jeszcze szofera.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za dziesiec lat JP was powiezie! Zyj nadzieja! :-)

      Delete
  8. Replies
    1. ... przy nieznacznej tylko Dyniej pomocy :-)

      Delete
  9. a ja wiem, ale nie powiem, aha!
    Ale może być też wersja oficjalno-wspominkowa dla Kaczki i reszty: bo myśmy żeśmy grałyśmy onegdaj w okręty na forum. I chyba wygrałam, bo się Kaczce kartki pogubiły:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Faktycznie! Gralysmy! I zdrapywalysmy rowniez publicznie zdrapki, prawda?

      Delete
  10. To powyżej to dla diabła w buraczkach, tylko źle się wkleiło!
    A jeszcze pytanie dla Kaczki: skoro po tatusiu pragmatyczna, to po mamusi by uciekła z bohaterem na stałe?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wróciła na śniadanie :)

      Delete
    2. Jarecka! Co tez ty! A moze mlodziez czyta?!
      ...
      ...
      po sniadaniu?
      :-))))

      Delete
  11. Natura jawi mi się jako wieloowocowy ślimak.
    Multiwitamina w skorupce:)

    ReplyDelete