[193]

[3 Aug 2015]

(...)
Alkowa. Godzina dwudziesta trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego. Teoretycznie, dzieciny powinny już zapaść w sen i pozwolić temu aniołowi z landszaftu, który prowadza je przez mostki nad przepaściami, na ustawową przerwę w pracy. (Papieros? Toaleta? Napój energetyzujący? Szklanka wódki?)
W praktyce.
Biskwit, niewyczerpywalne źródło energii samoodnawialnej, z uporem uczy Miśka Zdziśka TM skoków spadochronowych bez spadochronu.
- Dyniu, Dyniu, ale dlaczego TY jeszcze nie śpisz?
- Because I can’t stop THINKING!


(…)
Na Poddaszu rotacja nacji trwa, jak na Heathrow, w kolejce do kontroli paszportowej.
Był Grek.
Trochę poudawał. A potem zniknął, jak banknot pięć ojro wrzucony w dziurę budżetową.
Przez chwilę przychodziło Trzech Tenorów.
Jeden z nich udawał Greka, był Turkiem, a potem okazało się, że wszyscy trzej pospiesznie wyemigrowali z Syrii.
Egipcjanin też się nie utrzymał.
Dla równowagi pojawił się Amerykanin o serialowej prezencji (Beverly Hills 90210!)  i po tygodniu przyprowadził Francuza.
Para ta nosi znamiona stabilności i determinacji.
Językowej.
Niedobory w wokabularzyku Francuz hojnie przykrywa i zasłania swoiskim: Oui! Oui!
Czasem trzeba się naodcedzać, dyskretnie ocierając pod ławką łzy radości.
Ta niemiecka konwersacja z francusko-amerykańskim podkładem dźwiękowym wygrywałaby wszystkie konkursy piękności, gdyby nie to, że zjawił się Pokemon i wygrał wszystko swoją hipnotyzującą osobowością.
Ta, która kiedyś przetłumaczy na japoński dzieła zebrane Manna (plus kwity z pralni i rachunki za telefon), przyprowadziła ze sobą Pokemona.
Kim jest dla niej ów młodzian?
Syjamskim bliźniakiem?
Kuzynem?
Bękartem?
Powiernikiem sekretów?
Kochankiem?
Tego niestety nie udało się ustalić, gdyż ta, która kiedyś przetłumaczy, na wszystkie pytania zawsze odpowiada twierdząco! A prowadząca nieustannie popełnia ten sam błąd przedstawiając oszałamiającą paletę odpowiedzi. Z drugiej strony, bycie syjamskim bliźniakiem nie wyklucza powiernictwa sekretów, tak jak bycie bękartem nie musi wykluczać bycia kochankiem.Może młodzian ów, faktycznie, jest dla niej wszystkim i może dlatego nosi za nim torbę i odrabia mu zadania domowe. Pokemon wspina się na poddasze, rzuca ciało na wolne miejsce, odpala swój sprzęt multimedialny, zakłada słuchawki i przez półtorej godziny przebywa w świecie elfów, jelonków Bambi, tęczowych kucyków lub płatnych morderców i snajperów (zależy, co mu się z płodów wyobraźni producentów gier komputerowych, najpierwsze załaduje). Od czasu do czasu natura lub fizjologia wzywają go do świata realnego. Młodzieniec, na przykład, zdejmuje słuchawki, ociera pot spływający spod czapki, obwieszcza: ‘zu heiss’ wierząc, że to wystarczająco uzasadnia fakt jego przejścia przez całą salę i otwarcia na oścież drzwi na korytarz.
W miniony czwartek, młodzian usnął!  Wymościł sobie gniazdo i po prostu usnął na ławce!
(... trochę zazdroszczę...)
Żyłka zapulsowała prowadzącej i zwróciła uwagę, siedzącej obok Pokemona, tej, która kiedyś przetłumaczy... W końcu to jakby jej Pokemon.
Co zrobiła, ta, która, kiedyś przetłumaczy?
Ona zdjęła swój sweterek i... okryła nim śpiącego!
Może to jakiś potomek rodziny cesarskiej?

(...) 
'Dzieci Z kukurydzy.' Stephen King
'Dzieci W kukurydzy.' kaczka
Kategoria: tak czy inaczej, horror


©kaczka
14 comments on "[193]"
  1. Albo jakis wyjatkowo skuteczny i perfidny szantaz, czyli grubsza sprawa - albo sprawa wrecz banalna, czyli jednostronna milosc...
    No, w kazdym razie obie do doopy dla Tej Która Przetlumaczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A moze ona liczy na zapis w testamencie? I jest cierpliwa?

      Delete
  2. Ja tam z wyłączeniem myślenia nie mam problemów. W zasadzie ciągle jadę na tym trybie - autopilocie. Dlatego nie mam problemów z zaśnięciem. Od tego myślenia to tylko fałduje się mózg i ugniata czaszkę.

    Ale na zajęciach nigdy bym nie usnęła! Z czystej przyzwoitości. Mi zawsze żal, jak ktoś gada, naprodukuje się, więc slużalczym słuchaniem wyrażam uznanie dla włożonej pracy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dodajmy, ze nie sa to zajecia obowiazkowe, a uczestnicy oplacaja je z wlasnych portfeli lub portfeli cesarskich. Nie potrafie zrozumiec, po co przychodzic, skoro a) w lozku wygodniej sie wyspac, b) ta, ktora... zrobi notatki, c) nikt nie sprawdza listy obecnosci.

      Ja tez zasypiam od reki i od lat nie mysle :-)

      Delete
  3. U tej nacji to chyba sprawa wieloletniej tresury i praktyki. Obserwacje koleżanki z międzynarodowej wigiliiRodzina+ Rosjanka, Japonka i Amerykanin. Ten ostatni hałaśliwy z deka, niedomyty i no cóż- nieobyty. Japonka czujna jak ważka: a to z uśmiechem zawstydzonego elfa odebrać talerzyk samotnego samca, a to podnieść z podłogi upuszczoną przezeń serwetkę, a to ciuch, niedbale powieszony na oparciu krzesła z chirurgiczna precyzją złożyć a miłośnie wygładzić...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niewiele, zdaje sie, wiem o nacji. Z Japonka dzielilam kuchnie tylko raz. Byla chirurgiem i lubila Hello Kitty (oceniajac po zeszytach, okladkach i zakladkach) i jak przez mgle teraz mi sie przypomina, ze faktycznie wspominala o patriarchacie w swojej japonskiej klinice i o tym, ze jesli wyjdzie za maz to utraci swoja posade i kariere. Smutne.

      Delete
  4. Pokemon i sweterek. Oł boy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pokemon w sweterku. Pudrowy roz.
      :-)

      Delete
  5. o rany.....znak, że potrzebuję urlopu....albo korków z czytania ze zrozumieniem. 3 razy przeczytać tekst i nie zajarzyć, że nie, nie chodzi o poddasze kaczkowej hacjendy, gdzie jak mniemam nadal rezyduje studentka.

    Zapomniałam powiedzieć, ogłosić światu i opisać na blogu:
    W mojej wsi byli Jareccy! Nie w kukurydzy, a w pszenicy. I zostawili za sobą kręgi!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zaraz tam kręgi. Koszyk w grzyby się odgniótł na pszenicy, wielkie mi halo.

      Delete
    2. bebe, nie tylko ty, moje pierwsze skojarzenie to: kaczka uprawia couchsurfing! a precyzyjniej, couchsurferzy u kaczki na poddaszu :) BS

      Delete
    3. Byl taki rozdzial w zyciu kaczki, gdy WSZYSCY (tak mowili zlosliwi) nocowali u niej na waleta pod stolem. To spory stol byl. Ze Norweskiego nie sploszyl ten tlum podnajemcow plci obojga :-) Piekne to byly czasy, oj piekne!

      Kregi w pszenicy! Jarecko!

      Delete
    4. Duży ten koszyk masz Jarecka!

      Delete
    5. A moze oni robili cos niemoralnego w tym zbozu? Na przyklad, odsypiali jedenascie lat rodzicielstwa :-)

      Delete