[82]

[9 Jun 2014]

(...)
Czytelnicy pytają. Redakcja odpowiada.
W tym roku prezenty były nader mocno i zupełnie przypadkowo związane ze Sztuką przez es sporych rozmiarów.

[a] Zestaw ‘Rembrandt niskiego wzrostu'.


[Dom pająka, 2014]

[b] Różdżka. Czarodziejska. Edycja limitowana.



[c] Komplet flamastrów do pisania po szybach.
(Możliwe, że czymś naraziliśmy się Bebe, albo lubi ona myć cudze okna.)

[d] Kolorowy papier do jedzenia.
(Pokazałabym, ale Dynia oraz niejaka Penelopa Cruz z Tegucigalpy wlazły pod stół i zeżarły wszystkie trzy pastelowe ryzy.)

[e] Dzieło życia Kuki Szydełkoholiczki.
(Zamówione wiele tygodni temu, dziergane miesiącami. Kuka utrzymuje, że powtarzają się tylko dwa kwadraciki. Norweski utrzymuje, że je znalazł.)



[f] Oryginalna Warpas

[g] Oryginalna Pani Kuleczkowa


[h] Zestaw młodego alfabety.
(Anarchistki nanizały naszyjniki z motylków i wulgaryzmów. Pupukaka.)

 
A najlepszy [i] tak okazał się balon.

Tymczasem na kolejną imprezę mrozi się kolejny placek (produkcja masowa), dwadzieścia cudnie zdobnych torebek kompostowych i Piñata po brzegi wypchana cukierkami.





©kaczka
32 comments on "[82]"
  1. Mną również. Zazdroszczę wszystkich prezentów*. jaką szczęściarą jest Dynia, że ma takie piękne i oryginalne dzieła! na Panu Kuleczce wychowywały się moje dzieci, a obrazki (jakie obrazki - nędzne kopie!) pani E.W. wieszałam im w ramkach nad łóżkami, żeby miały kolorowe sny :)
    Pozdrawiam


    *balona jednakże najmniej

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bojulio! I co? Sprawdzało się z tymi dokolorowanymi snami? Macha Wam Katastrofa, machami i ja.

      Delete
    2. Na pewno się sprawdzało! Może dzięki temu mroczne dusze nastolatków są teraz mniej mroczne?

      Przy tej miłej okazji (Kaczka na pewno wybaczy), chciałam tu prywatę pouprawiać: dzięki wielkie za to Wy, polscy rysownicy, robicie dla dzieci. Cieszę się, że oprócz jarmarczno-disnejowskiej estetyki, jest tak wiele książek z pięknymi ilustracjami. Mój starszy syn ma już 15 lat i nasze początki czytelnicze były trudne - na szczęście pojawiła się seria o Panu Kuleczce, w której się zakochaliśmy, książki z ilustracjami Pawła Pawlaka, a potem również fantastycznie ilustrowane bajki napisane od nowa przez Jarosława Mikołajewskiego i wiele innych, które stoją na półce i są co najwyżej wypożyczane młodszym pokoleniom znajomych i rodzinnych dzieci :). Przyznaję, że książki dla dzieci kupuję w pierwszej kolejności oczami - może to następstwo dzieciństwa, kiedy ładna książka była prawdziwym rarytasem? Pozdrawiam i życzę wielu kolorowych inspiracji!

      Delete
    3. i jeszcze jedno - serdeczne uściski dla Kaczki Katastrofy i Reszty Ferajny! Jej hasło "porządek, porządek, to wróg zwierządek" jest mottem, które towarzyszy mi przy każdym sprzątaniu :)

      Delete
    4. U nas to hasło też jest w użyciu! Lubię jeszcze kalendarzowe- "Nasza pralka ma tak ciekawe programy,że właściwie nie potrzebujemy telewizora".
      Właśnie zasiadam do kuleczkowego kalendarza na przyszły rok.

      Delete
    5. Rzecz najoczywistsza: mam szczegolna slabosc do Kaczki Katastrofy

      Delete
  2. Głuchy jęk zawiści mię się wyrwał przy tej szydełkowej kapie.

    Zestaw mały Rembrandt powinien być wyposażony w statyw i fotoaparatkę, żeby dokumentować te`ulotne dzieła.
    Ew. zamiast statywu nada się uaparatczony Ojcecmatka.. Czuwajcie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czuwamy! Jak trzeba to sprzedamy z kawalkiem sciany. Jak Tracey Emin :)

      Delete
  3. A pisałaś wcześniej, że Monet...

    Prezenty piękne! Sama chciałabym dostać kilka z nich :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo Monet. Ale probujemy przerobic na Rembrandta :)

      Delete
  4. Wszystkiego dobrego dla Dyni :-*

    ReplyDelete
    Replies
    1. ... i zeby jej sie nie czepiali obrazow :)

      Delete
  5. Zazdro i jad, jak mawiają ;)

    A przy okazji dzięki za inspiracje, u nas za tydzień rusza urodzinowy maraton. Zejdzie się do Bożego Narodzenia...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jarecko, ty nawet balon uszyjesz!

      Delete
  6. Ale wysiepany pledzik, no! Autorka musi byc osoba o anielskiej cierpliwosci.
    Sto lat szczescia dla Dyni!

    ReplyDelete
    Replies
    1. I znac sie na wysokiej matematyce, bo nie udalo nam sie jeszcze rozgryzc algorytmu jak ona te kwadraciki ukladala, ze wszystko tak zgrabnie do siebie pasuje!

      Delete
  7. Dyniu i Biskwitu ( żeby było po równo) sto lat! Balonowych marzeń, unoszenia się nad ziemią, pływania na liliowych liściach po wodzie czasu! I najważniejsze- by ocaliły uczucie bycia dzieckiem i pielęgnowały je całe życie!
    Piękne prezenty od pięknych ludzi! Ach idę łzę wzruszu ocierać sukmaną.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poczekaj, wyczaruje ci chusteczke!

      Delete
  8. Sto Lat dla Dyni :)

    (o zazdrości nie będę już wspominać, za to dziękuję za inspiracje, zarówno prezentowe jak i te na przyjęcie)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cala przyjemnosc po naszej stronie. Dynia dzieki plackom surfuje na fali przedszkolnej popularnosci ;)

      Delete
  9. U mnie okna od roku nie myte...wlasciwie to pewnie i dluzej, tylko dluzej na salonach nie mieszkamy. Pomyslalam jednak, ze macie okien wiecej niz my. Cale polacia macie! Akurat do wyzycia sie. Zmywa sie na serio, latwo.

    Na jadalnym papierze podobno wychowaly sie cale pokolenia Teutonow. Dyni sie nalezalo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Racja.
      Z tymi pokoleniami. Spora czesc pozarla matka Penelopy, ktora wspominala, ze to byl jej przysmak z dziecinstwa zupelnie niedostepny w Tegucigalpie.
      No to odpalamy flamastry!

      Delete
  10. Oooo szaleństwo. Cudne prezenty :DD
    Niech nam żyje stooooo lat!

    ReplyDelete
  11. Jak już pójdę na emeryturę i będę mieć czas, to też se taki pledzik wydziergam, tak mnie zazdrość żre ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja musialabym miec wolne stulecie, zeby wydziergac ;)

      Delete