Image Slider

[1]

[29 Oct 2013] (...) Pierwszy dom był z widokiem na zatokę i stał na szczycie szklanej góry.Z tej przyczyny porzuciliśmy samochód wpół drogi i przeklinając szpetnie podjęliśmy wspinaczkę.Szklana góra, sam czubek, dwadzieścia wykutych w skale schodów by dostać się do budynku, apartament na pierwszym piętrze, a gdyby tego było mało (oprócz chorągiewki ‘Tu byłem Hillary i Tenzing’) właściciel prztyknął...

Zmaltretowany początek

[24 Oct 2013] (...) Monumentalność zmian jeszcze do mnie nie dociera, gdyż dla resztek zdrowia psychicznego biorę na klatę po fragmencie rzeczywistości. Dla najświętszego spokoju żyję z godziny na godzinę. Od rozmyślania o przyszłości najprawdopodobniej bym się rozpadła na subatomy, zatem stawiam sobie nieskomplikowane wyzwania. Takie, które nie nadwyrężają sznurka i plasteliny, na której trzyma...

Koniec. Metaforyczny.

[18 Oct 2013] (...) Lada chwila trzech cuchnących machorką, krzepkich mężczyzn z kompanii przeprowadzkowej wyciągnie spode mnie biurko i krzesło, ale co zdąże to moje.Oko cyklonu.Sześć lat życia owiniętych w szary, ekologiczny papier z etykietą ‘Fragile’.Osiemdziesiąt osiem pudełek złożonych gdzieś w depozycie.Najbardziej rozbolało od rozstania z zakładem wychowawczym.Bo choć bez butów na zmianę,...

1683-1685

[12-14 Oct 2013] ...6...5...4... (...) Poszliśmy z wizytą. Na wizycie pewna pięciolatka emablowała zebranych alfabetem produkowanym ołówkiem masowo na dostępnych papierkach. Alfabet za alfabetem z wydajnością Gutenberga. Tłum przy każdym kolejnym okazaniu falował entuzjastycznie i nie szczędził pochwał. Dziecko nasze stało w kącie i widać było, że żywcem żarła je ambicja i trzęsła mu się broda...

1681-1682

[10-11 Oct 2013] ...8...7... (...) Telefon do wiejskiego ośrodka zdrowia. - Interesują mnie wyniki mego szpitalnego wymazu z niedzieli.- Nie ma. - Co mam zrobić?- Czekać. Albo zadzwonić do szpitala. Telefon do szpitala. - Interesują mnie wyniki wymazu z niedzieli.- Pacjentom nie podajemy wyników przez telefon. Wyniki wysłaliśmy na oddział, który autoryzował zlecenie. - Jeśli tam zadzwonię to mi...

1678-1680

[7-9 Oct 2013] ...11...10...9... (...) ‘Kiedy rodzisz pierwsze dziecko, po prostu umierasz’ powiedziała lub napisała Rachel Cusk. Nie. Irytował mnie ten überpatos wyznania, masochistyczna potrzeba do dłubania w odsłoniętym nerwie, rozdrapywanie strupów niewykorzystanych okazji i jej neurotyczny foch, że rzeka do, której się wchodzi nie jest ciągle ta sama, a świątynna, rozdarta kurtyna po zszyciu...

1676-1677

[5-6 Oct 2013] ...13...12... (...) Raz w roku, po sianokosach, mamy we wsi odpust i karnawał. Siermiężny jak te snopowiązałki, na których występują uczestnicy. Siermiężny jak moje fotografie. Rio na miarę fasolki na toście. Mogłabym drwić, ale poczucie wspólnoty , które łączy zapaleńców odpowiedzialnych za tę imprezę, nieodmiennie mnie wzrusza. Bo oni te traktory, z gruba ciosane dekoracje, pucułowate...

1674-1675

[3-4 Oct 2013] ...15...14... (...) Zakład wychowawczy do puli rozrywek włączył program Boosting Language Auditory Skills and Talking. Dzięki temu Dynia od niechcenia odtwarza teraz co piątą linijkę tekstów popularnych nursery rhymes. Z lokalnym akcentem. Z dość nienachalnym podejściem do metrum, trzynastozgłoskowca, fleksji,  refleksji i tradycji. ‘Umpty Dumpty had a great faaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaall,Ul...

1672-1673

[1-2 Oct 2013] ...17...16... (...) Trenuję parkowanie. Tylna kanapa zeżarła mordoklejkę, odzyskała fonię i szafuje szowinistycznymi, zblazowanymi komentarzami:  ‘Mama! You better no driving! Let papa driving!’ Oraz. ‘Mama! Look! Papa is EVERYWHERE! EVERYWHERE!’ Yyyyy? ‘Here!’‘Gdzie?’‘Here! T jak TATA!’ Nie przyszłoby mi do głowy. ©kac...