820-821

[22-23 Jun 2011]


(...)
Nie zauważyłam, że bezpowrotnie minął czas mlecznych posiłków.
Pewnego dnia (kiedy? nie wiem, nie pamiętam), Dynia wybrała między mną a kubkiem-niekapkiem lekceważąc treści propagandowych ulotek NHS na temat utrwalania magicznej więzi między dzieckiem i karmiącą matką.
(Możliwe, że wypowiedziałam się w temacie: Dyniu to obciach dłużej tak utrwalać. Możliwe, że Dynia się przejęła. Możliwe, że rozbiło się o przelotowość systemu. Niekapek leje strugą bez wysiłku ze strony konsumenta.)
Nie zdążyłam się zmartwić, ucieszyć, nie zdążyłam wykrzesać z siebie żadnej pożegnalnej refleksji.
Refleksja towarzyszy mi teraz, gdy o świcie bełtam instant w niekapku.
Biologiczne, mocno niedoskonałe rozwiązania miały jedną zaletę.
Toporną praktyczność.

(...)
Czwartek.
Koniec tygodnia według kalendarza pracującej matki.
Sekwencje dni wolnych od pracy (zawodowej) inicjuje histeria dziecka wyjmowanego z wanny.
Woda jest nagle najlepszym, co mogło Dynię spotkać.
Życie wyszło z wody, urodziłam się sardynką, gdzie jest Nemo, tysiąc mil podmorskiej żeglugi, kupcie mi akwalung.
Nie nadążam.


©kaczka
2 comments on "820-821"
  1. Bo są takie obszary duszy człowieczej, gdzie nawet Własna Matka nie nadąży ;-)))

    ReplyDelete