[127]

[25 Nov 2014]

(...)
Minął rok.
Wnieśliśmy na pierwsze piętro kredens. Na półkach ustawiliśmy wyjęte z kartonów książki.Tu i ówdzie zasłoniliśmy gołe żarówki abażurem.  Na podłodze rozłożyliśmy stary dywan.  Codziennie siadamy przy nowym stole. Kupiliśmy trzy rodzaje kieliszków  i siedem niepraktycznie ładnych talerzy z Bolesławca. Rzeźnik wie, że raz w tygodniu w czwartek jadamy dokładnie cztery patriotyczne parówki z polskich, eko-sreko, indyków.
Mamy kartę do biblioteki, bilet miesięczny, znaleźliśmy dentystę, podłączyliśmy do telewizora itv1 i Pana Tumble’a.
Dzieci zapisaliśmy na lekcje gry na trójkącie dla młodzieży przedszkolnej  i kurs tańca towarzyskiego dla niemowląt.
Popołudniami wystajemy pod zjeżdżalnią na placu zabaw, bo tam po lekcjach się rozstrzyga, kto jest samcem, a kto samicą alfa wśród Lisków, czy Małpiatek.
Krzątaliśmy się gorliwie, budowaliśmy żarliwie.
Wreszcie usiedliśmy w zadowoleniu patrząc na nowy fundament.
I wtedy Dynia zapytała, kiedy wracamy do domu.
Tego na Wyspie.

©kaczka
31 comments on "[127]"
  1. Oj. Nie bierz sobie tego do serca. Akurat cos sobie przypomniala- nie znaczy to ze nie uwielbia Malpiatek i brattwurstow:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odnioslam wrazenie, ze Dyni chodzilo o to, zeby sobie wpisac do kalendarza, bo gdy powiedzialam, ze w 2028 moze sie tam lub gdziekolwiek indziej przeprowadzic, powiedziala 'acha' i oddalila do swoich spraw. Ale wyczucie czasu i forma podania informacji... nie do pobicia :-)

      Delete
  2. O. I to by było na tyle. :)

    ReplyDelete
  3. Dziecko drogi. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze znudzila jej sie rutyna parowek w czwartki, a moze frytki tu wycinane w glupi wzorek? :-)

      Delete
  4. tesknota za marmitem...zrozumiale :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za czipsami i Sunday Roast? Za uczciwymi czipsami sama odczuwam pewna tesknote. Dobrze tez, zesmy to BBCitvchannel5 wreszcie odpalili, bo nawet nie zdawalam sobie sprawy jak nam tu brakowalo brytyjskiej telewizji. I programow bez dubbingu. Zdubbingowac matke Sheldona Coopera to zbrodnia!

      Delete
  5. Zwalam wszystko na Pana Tumble’a.
    Mam bowiem podobne mysli przy Couples Come Dine with Me.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozliwe. I niech nam zyje wiecznie Pan Tumble oraz Cbeebies (z - uwazaj! - nowa polska prezenterka! To w ramach wyrownywania szans, czy chodzi o infiltracje struktur BBC?). Z panem Tumble mozna zostawic na chwile dziecko bez obaw, ze po powrocie okaze sie, ze nagle oglada rozmazujacych sie po scianach bohaterow japonskich kreskowek. KiKa - kanal kompletnie bez pomyslu - niniejszym niech spada na Otannenbaum. :-) Dynia juz nawet nie wspomina o Piaskowym Dziadku :-)

      Delete
    2. Smiem twierdzic, ze teutonska telewizja jako taka nie znalazla na siebie jeszcze pomyslu. Dlatego jeszcze w wigwamie zlozylismy do wlasciciela mieszkania wniosek o zabranie pudla. W koncu nalezalo do niego.

      Delete
  6. A miało być tak pięknie... Dynia zawsze wszystko ustawi do pionu ;D.
    Kurs tańca towarzyskiego dla niemowląt bardzo intrygujący!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mamy tu w zasiegu taki hippisowski dom kultury. Wiecznie niedofinansowany, ale mimo tego z fantastyczna oferta, glownie dla dzieci starszych (zajecia z rysowania komiksow, szycia torebek, budowania z drewnianych cegiel, warsztaty z produkowania baniek mydlanych, a do tego nieustannie zapraszaja teatry dla dzieci). Dla mlodszych jest rytmika, dla bardzo malych taniec z matkami. Pani plumka na harfie, gongi wszechswiata, jak u Bebeluszkowej poloznej, matki lewituja, a niemowleta i tak robia co chca :-)

      Delete
  7. Dzieci potrafią zadać takie pytanie, TAKIE PYTANIE , że na chwilę zatrzymuje się Ziemia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fakt, tu z piskiem zahamowala i zaczela jakby przez chwile krecic sie w druga strone. Wcisnelam klawisz 'reset' i chwilowo wrocilo do normy. Ale kto wie, jakie jeszcze pytania kryja sie Dyni pod czaszka?

      Delete
  8. Replies
    1. Ja cie prosze, nie wywoluj przeprowadzki z lasu :-) Teraz kolej Bebeluszka na przeprowadzki. Ja juz chce sie tu przyjemnie starzec :-)

      Delete
  9. Replies
    1. Zabolalo, oj zabolalo. Niewdziecznosc potomstwa, psia krwia! :)

      Delete
  10. My półtorej roku temu przeprowadziliśmy się dosłownie za róg. Mieszkanie jest identyczne, trochę większe od poprzedniego. Jednak tamto ciągle jeszcze od czasu do czasu jest w oczach Matyldy lepsze, jaśniejsze i zabawki były fajniejsze. Jestem przekonana, że gdybyśmy do niego wrócili, to obecne byłoby... lepsze, jaśniejsze i zabawki byłyby fajniejsze :) A ziemia zatrzymała się ostatnio, gdy zapytałam, czy chciałaby mieszkać w Polsce, tam gdzie dziadkowie. Każdy powrót z wakacji jest przecież opłakiwany. A ona mi na to: nie! I bądź tu mądry...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A u nas nic, przez caly rok nic. Na blogu u cacaovo przeczytalam kiedys, ze jej mlodsza corka przypomina tak sobie o domu w Szwecji, z ktorego wrocili do Polski. I pamietam, ze po przeczytaniu zrobilam uff, ze nas to ominelo. I prosze, miesiac, czy dwa pozniej jakies spiecie na synapsach i Dynia tez.Logiki do tego nie przykladam zadnej z obawy, ze rozpeklaby mi sie glowa. Jak, czemu, dlaczego teraz? Och, trawo zielensza po drugiej stronie plotu!

      Delete
  11. Makus pyta srednio raz na dwa tygodnie o taka ewentualnosc... chociaz ostatnio zapytal inaczej - Czy pojedziemy do Austrii?a dom ,o dziwo!mowi,za ma w Polsce.nie podoba sie mu tu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja ewidentnie nie docenilam szlakow pamieciowych czterolatki! Bylam pewna, ze juz zapomniala lub, ze odlozyla te sprawy na polke 'historia'. A tu siup. I to mnie troche martwi rowniez w innym kontekscie: co jeszcze pamieta i co jeszcze mi wypomni? :)

      Delete
  12. Wszędzie dobrze, ...gdzie nas nie ma:)

    ReplyDelete
  13. Hm. U siebie pisać o prawdziwych lękach nie wypada, dobrze, że można się na temat posmucić u innych. Dzięki Kaczko

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesli tylko ci sie razniej od tego robi, zes nie sama z dylematami, to sie smuc. Ale tylko odrobine!

      Delete
  14. Oj jak ja Cię rozumiem....bardzo.. Dla moich dzieci dom to Łódź... Paradoksalnie, bo ja tej Łodzi na początku nie znosiłam.. Ale dzieci mają inne spojrzenie na pojęcie domu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Och... probuje dyskretnie wybadac, co takiego bylo ponetnego w przeszlosci i chyba chodzi Dyni o nieograniczony dostep do Rubenita i Edwarda oraz ochronke. To mi zdejmuje kamien z serca, bo nawet gdybysmy mieszkali na Wyspie nie daloby sie tego zakonserwowac. Rubenito sie przeprowadzil, kurduple poszlyby do szkoly... choc tyle, ze mozna winic parszywy los :)

      Delete
  15. rozczulające do immentu!

    ReplyDelete
  16. Brawo Dynio! Oklaski, kurtyna... milczenia.
    Ja wciąż nie potrafię odpowiedzieć na pytanie "alenaprawdętodlaczegoikiedy" nie wrócimy już do Graz. Choć chyba trudniejsze jest pytanie kiedy będziemy mieli SWÓj dom, bo przecież ten jest tylko "pożyczony".

    ReplyDelete