[49]

[10 Mar 2014]

List, który nie wzruszył Redaktora Nogasia*

Szanowny Panie Redaktorze,

Myślałam o szantażu,
Napadzie z bronią w ręku,
Przez myśl mi  przeszło: ‘Uwiedź!’
Do diaska, brak mi wdzięku!

Może drobne przekupstwo?
Umaić wieńcem skronie?
Cóż kiedy badylki łyse,
Laur wciąż tu nie w sezonie.

Wystawić czek bez pokrycia?
Marną to daje gwarancję.
W ostateczności zatem
Zawzywam wyższą instancję.

O ślepy losie, co za mną łazisz,
Powstrzymaj mnie od grabieży,
Przekonaj Herr Nogasia, że mnie,
MNIE się należy!

Bo szczeznę w tej Wurstenbergii
Bez zacnej pod ręką lektury,
Szczeznę i będę straszyć,
W składzie makulatury.

Zrekrutuj mi traf szczęśliwy,
Ten raz jedyny, w tym roku,
A ja ci w zamian dorzucę ojro
Na laserową korekcję wzroku.


Post scriptum
Do kroćset, nie wygrałam,
Gorzką  przeżuwam porażkę,
Więc wara od mojego ojro, ślepy losie,
Idź sobie strugać białą laskę.


TU Się próbowało wygrać‘100/XX’

©kaczka

27 comments on "[49]"
  1. i kolejna rzecz nas połączyła: TRÓJKA :)

    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-))) Tyle, ze po fiasku mojej poezji zastanawiam sie, czy sie na Trojke nie obrazic. Z drugiej strony fakt, ze wzgardzili swiadczy o tym, ze naprawde znaja sie na literaturze :-)

      Delete
  2. Przewiduję utrudnienia w ruchu na Myśliwieckiej 3/5/7.
    Transparenty, megafony, protesty! A wszystko Nogasia wina.

    Lepiej Kaczce przesłać lekturę,
    niż od tłumu dostać burę (szczurem*).

    *użytą, mokrą torebką herbaty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lepiej sie w mrowisku schowac,
      Nizli kaczke zignorowac!

      Delete
  3. Taa, przez tego Nogasia z Mannem w piątki regularnie się spóźniam do roboty. Niby można tego posłuchać u nich na stronie, ale wolę na żywo.
    Łączę się w bólu, też próbowałam ze dwa razy bez zadowalających rezultatów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. tja! moi studenci mogą dzięki Nogasiowi dłużej pospać, bo oficjalnie przesunęłam godzinę rozpoczęcia zajęć: kwadrans nogasiowy, miast studenckiego ;)

      Delete
    2. hą! świetny pomysł, obawiam się jednak, że szefostwo prędzej radiowęzeł w fabryce założy, niż zalegalizuje taki poślizg ;)

      Delete
    3. Radiowezel w fabryce nie jest zly... :-)

      Delete
  4. no skoro kaczka nie wygrywa to ja teraz wszystko rozumiem. pozdrawiam galicjanka - trójkofanka (ha! ale byłam w sobotę w RDK, jeszcze się nie słyszałam i nie wiem czy jestem dumna i blada czy tylko blada, ale byłam ;))

    ReplyDelete
  5. wzruszyłam się do łez. Ale ja się ostatnio wzruszam nawet na reklamach banków. To chyba ten wiek, cy co?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyli nie tak calkiem na marne. Chusteczke? :-)

      Delete
  6. Jak bym Ci, kaczko, zaniosła za ten wiersz dzieła piechotą do Reichu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No widzisz, a Nogas taki nieuzyty :-)

      Delete
  7. się nawet nie próbowało*, się kupiło**. już widzę, jak się wokół piętrzą koty i nieumyte naczynia...

    * choć nie wygrać w takim towarzystwie byłoby zaszczytem
    ** w wersji na kindla, bo waga tego mnie przeraziła (no i cena jakaś przystępniejsza).

    ReplyDelete
    Replies
    1. jejuniu, Ty mądra kobieta jesteś! ja się rzuciłam na papier i teraz jęczę, bo fatalnie się czyta taką olbrzymiastą cegłę...
      ale mogę tutaj podpowiedzieć, że w bonito.pl, korzystając z kodu "uro8dziny" można dostać komplet cegieł za jedyne 107,16 PLN :)

      Delete
    2. jak miło usłyszeć, że jest się mądrym :). e-booki kosztowały łącznie 72,00 zł. ale trudniej komuś pożyczyć w tej wersji. za to mogę w autobusie czytać, trzymając jedną ręką :)

      Delete
    3. Wpedzilyscie mnie tu w koszmarny dylemat, Drogie Panie :-)

      Delete
  8. Z niewdzięcznym losem nie gadaj,
    pisania nie rzucaj w afekcie.
    A ty, niewzruszony Nogasiu, coś dziewczę zasmucił -
    a niech Cię!

    Chociaż w obronie kolegi,
    co z wyższej półki pochodzi,
    przemawia fakt, że wielekroć
    już moje zdjęcia nagrodził.

    A zatem Kaczko ma droga,
    nie zrażaj się, nie poddawaj!
    Nie sczeźnij nam! Nie odpuszczaj!
    I zacne próby ponawiaj!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oficjalnie oswiadczam, ze stapaja po ziemi lepsi niz ja poeci :-)
      Ale jakze to?!
      Po wielokroc!
      FOCH!

      Delete
  9. mój telefon mnie już nienawidzi - numer do trójki wiecznie zajęty, a ja walczę nie zważając na przeciwności. Bez skutku. A podobno słuchalność na poziomie 7-8% - równa populacji inteligencji w kraju. To nie powinno być aż tak trudne, a jest!
    Zapiszę się na listę w bibliotece. A słuchałaś Szczygła w wieczornym wydaniu? A w tv "Księgarnia"? Chodzący entuzjazm:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie jest lekko byc wyksztalciuchem :-)
      Sluchalam. Szczygiel - moim idolem :-)

      Delete
    2. Moim też :). To co, zakładamy fanklub? Kaczka na Prezesa!
      Pamiętam nawet moment olśnienia Szczygłem, nieobcy pewnie wielu fankom. To było chyba przy reportażu o Bacie, kiedy zakrzyknęłam do męża, że po co on (ten Szczygieł) się pokazuje w TV - powinien tylko i wyłącznie pisać!. Uch, jak mnie drażnił w tym swoim tok-szole, mydłek z durnym uśmiechem, który nic mądrego nie ma do powiedzenia (choć uczciwie mówiąc nawet go nie słuchałam, tylko przełączałam). Cieszę się, że mnie tak zrobił w bambuko i okazał się fajnym gościem :).
      A w radio jego głos lubię, przyjemnie brzmi.

      Delete
    3. No dobra, jak już robić komingaut, to na całego :). Nogasia też kocham i zazdroszczę mu pracy (jest wysoko w moim rankingu najfajniejszych prac świata). I jeszcze kocham Springera i Tochmana (on to dodatkowo piękny jest :) . Choć tochmanowe książki mną wstrząsają i trochę boję się je czytać - po przeczytaniu "Wściekłego psa" nie mogłam spać przez dłuższy czas.
      Strasznie się cieszę, ze mamy tylu fajnych autorów reportaży - już nie nadążam z czytaniem...

      Delete
    4. Wy też nigdy, przenigdy nie możecie się dodzwonić do Trójki? Hm... Spisek jaki? A to ze Szczygłem to potwierdzam, tokszołowa jego maniera nie do zniesienia (ale pewnie taka konwencja). Za to jego pisane słowo - smaczne.

      Delete
    5. Bojulio, z glowy mi wyjmujesz moje wlasne mysli. Byl nie do zniesienia w tokszolach, skrecalo mi trzewia, ale w pismie mu tak wychodzi, ze hej! Moze to tez i kwestia uplywajacego czasu. Dojrzal, warsztat wypolerowal, pozbyl sie maniery i zaczal mowic do rzeczy. Uwielbiam.
      A dostawac wyplate za czytanie fajnych ksiazek... zgadzam sie, Nogas musi miec klawe zycie :-)

      Delete
    6. To chyba nie była kwestia wieku i dojrzałości. Ostatnio czytałam zbiór reportaży "Niedziela, która zdarzyła się w środę" (część z nich zresztą pamiętałam z Wyborczej, tylko wtedy nie miałam świadomości, kto je pisał :) i one też są ok. A moim zdaniem to było z czasów przedtelewizyjnych. Wniosek jest prosty - telewizja ogłupia :) - jak widać na tym przykładzie, nie tylko widzów, ale też prowadzących programy.

      Delete