767-768

[9-10 Apr 2011]

(...)
Nawet czterdzieści stopni nie odrywa Dyni od jedzenia.
Zupa, pierogi, ciasteczko, kanapka, garść chrupek, taśmowo pudełka serów.
Dwanaście godzin wrzącej gorączki.
Wrząca gorączka – jedyny objaw.
Tysiąc razy zmierzona temperatura.
Jedna wizyta w wiejskim szpitalu.
Paracetamol czy ibuprofen?
Czopek czy płyn?
Zęby czy wstęp do ospy?
Wirusy czy bakterie?
Chłodzić czy pocić?
Moja wina? Twoja wina? Czyjaś wina?
Do kitu.

©kaczka
7 comments on "767-768"
  1. Niczyjaś wina, nie zadręczaj się, będzie dobrze...

    ReplyDelete
  2. biedna dynia...biedna kaczka...nie martw sie, podobno dzieci rutynowo przechodza przez wysokie goraczki!

    ReplyDelete
  3. Kaczko. Życzę dużo siły i jeszcze więcej zdrowia dla Dyni!!!

    ReplyDelete
  4. Może trzydniówka? Chłodzić.

    ReplyDelete
  5. biedactwo! Duzo zdrowia zycze

    ReplyDelete
  6. oglądać ciałko i tyle. Ibuprofen też może być.

    Ten C6 - czy myśmy wodowały kajaki?? bo zgubiłam regulamin. W związku z konfuzją wstrzymuję się od strzału.

    sponesse

    ReplyDelete
  7. Goraczka opadla. Dynia chlodna. Wysypki brak. Blizny po suplach strachu na moim zoladku. Nie mam zludzen. To dopiero poczatek kolekcji blizn po suplach. Wieczorem chlodna Dynia zaczela plakac falsetem. Wiadomo, natychmiast wizja zapalenia opon i wszystkich innych przypadkow z podrecznika mikrobiologii stosowanej. Goraca linia z wiejskim szpitalem. Nim szpital oddzwonil, Dynia usnela. Suply, suply, suply. Wiecej suplow.

    (> Hermi: Ja tam wodowalam kajak i wlasnie zatonal.)

    ReplyDelete